wtorek, 15 listopada 2016

CZY TYDZIEŃ MOŻE MIEĆ WIĘCEJ NIŻ 7 DNI... O wiccańskiej duchowości i chaockiej mentalności.


Są ludzie tacy, jak my, dla których naturalną ewolucją było odejście od form, które w swoich ramach znajdują miejsce na prawdziwszą prawdę, na „ja wiem lepiej”, „kiedy dojdziesz do mojego poziomu mądrości i doświadczenia, to zrozumiesz” czy „stul dziób, bo twój stopień nie pozwala ci wypowiadać swojego zdania”. Nie dlatego, że nie chcemy się uczyć, że przerażają nas autorytety (których poszukujemy, gdyż kochamy inspiracje) czy że uznajemy się za wszystkowiedzących. Dlatego, że głęboko wierzymy, iż w grupie, w której panuje równość, zrozumienie i życzliwość, a przede wszystkim autentyczna, a nie tylko wszem i wobec głoszone Miłość i Zaufanie, łatwiej eksplorować siebie i podążać i tak często niełatwą drogą doskonalenia siebie.

Chaos Craft nie jest dla baranków stąpających grzecznie (lub nie) za swoim pasterzem. Nie ma Arcykapłanów i Arcykapłanek, lecz mentorzy, za których wskazaniami można pójść lub nie. Nie ma ‘przykazań’, lecz zobowiązania, które podejmuje się dla siebie, z których jednak nikt poza samym zainteresowanym nie rozlicza. Jest przestrzeń na mówienie otwarcie o swoich odczuciach i przemyśleniach, i nawet jeśli ktoś w emocjach powie kilka dosadnych słów, nikt się o to nie obrusza – raz, że wszyscy jesteśmy ludźmi, dwa, że zasada Miłości i Zaufania sugeruje, by patrzeć z pozycji serca, zakładać dobre intencje oraz brać odpowiedzialność za własne reakcje (nawet te, które są reakcją na inne reakcje).   

Chaos Craft to mentalność magów chaosu i duchowość wiccańska. Korzystamy z misteryjnego dobra i pięknej rytualnej formy, jakie oferuje nam religia czarownic, jednak staramy się zachować zdrowy rozsądek, utrzymując z dala od siebie „religię” (z jej narzuconymi systemami, zakazami, nakazami i prawilnymi zachowaniami) od „czarownicy” (która sama dla siebie jest Mistrzynią i mając w poważaniu opinie innych, podąża drogą Woli, na której sukcesy i porażki są dla niej drogowskazami).

A więc… Czy dla wiedź/magów chaosu tydzień może mieć więcej niż 7 dni? Może. Ale w roku nadal pozostanie 8 sabatów do celebrowania :-)



sobota, 5 listopada 2016

Samhain 2016. O ‘pożegnaniu’ z tradycyjną Wicca i o pierwszym w Polsce kowenie CHAOS CRAFTU


Od kiedy ponad 8 lat temu poprosiłam o inicjację w tradycyjną Wicca, moim marzeniem było, by kiedyś, w przyszłości, stworzyć tradycyjny kowen z siedzibą we Wrocławiu. Nie po to, by go 'mieć' czy kogokolwiek szkolić (tym bardziej nauczać), ale by zgromadzić wokół siebie ludzi, z którymi tu, na miejscu, mogłabym praktykować; bez potrzeby wspaniałych, ale również czaso- i kasochłonnych wyjazdów do Anglii.

Z tym marzeniem nigdy się nie kryłam, bez względu na to czy praktykowałam w kowenie czy akurat miałam przerwę, czy byłam przed czy po inicjacji na Arcykapłankę, czy mieszkałam w Polsce czy w Norwegii, czy w środowisku kochano mnie bardziej czy mniej. Chciałam, by we Wrocławiu istniał tradycyjny kowen wiccański i by był z linii, z której sama pochodzę. Tą zawsze uważałam z resztą za przewspaniałą i nieporozumienia z niektórymi osobami w kowenie macierzystym - w mojej perspektywie przeważnie mało istotne dramy, które żyły jedynie dzięki ich nakręcaniu - nie były w stanie tegoż zdania zmienić. Nigdy nie kryłam też, że jak kilkoro imponujących mi nie-tylko-wiccan, zawsze chciałam na poważnie zajmować się magią, poznać ją dobrze jako narzędzie i jako narzędzie wykorzystywać w tworzeniu wymarzonego życia. I do tego dążyłam, starając się poznać tradycyjny przekaz, ale i poszukując uzupełnienia w miejscach, które zdawały się charakteryzować szerszą perspektywą i doświadczeniem ukazującym konkretne rezultaty.

Wicca to religia, religia hierarchiczna, i jak każda religia daje wolność jedynie w wyznaczonych odgórnie granicach. Czasem ‘górą’ są Arcykapłani, czasem są nią założyciele linii, a czasem grupa Arcykapłanek i Arcykapłanów uznawanych za starszyznę. Góra pozostaje jednak górą i wyjście z jej cienia zawsze oznacza zyskanie większej przestrzeni dla siebie, ale i większe narażenie siebie na potencjalne niebezpieczeństwa (…o krytyce z różnych stron nie wspominając).

Kilka lat i wiele spotkań z mądrymi ludźmi, z których wielu jest wiccanami, zajęło mi dopuszczenie do siebie myśli, że podążanie za swoimi wizjami, a co ważniejsze, za swoimi Najwyższymi Ideałami, oznacza brak porozumienia z ‘górą’, w której cieniu dojrzewałam. I że to jest absolutnie OK; że nie musimy się zgadzać i że nasze ścieżki nie muszą iść w tym samym kierunku. Początkowo nie widziałam w tym wielkiego problemu – w końcu jako Arcykapłanka miałam w teorii prawo założyć własny kowen, działać na własnych zasadach, pilnując oczywiście, by oprócz dodatkowych działań, tradycja została przekazana w nienaruszonej formie – czas jednak pokazał, że ‘w teorii’ ma tu kluczowe znaczenie. Otrzymałam drugi stopień, jednak inicjowanie ludzi nie było możliwe. W wypadku poproszenia o pomoc kogoś z poza linii zabrakłoby odpowiednich świadków zatwierdzających poprawny przebieg inicjacji, a w wypadku gdyby pomocy udzielił ktokolwiek z linii, pojawił się temat z góry zapowiedzianego oskarżenia o zdradę.

Pozostawała opcja walki o uznanie lub zastanowienie się, czy ważniejsza jest nazwa czy robienie tego, co i tak chciałam (chciałyśmy) robić – w tradycyjną Wicca włączyć poważną magiczną praktykę, znaną nam z praktyki chaockiej.

Tak tej jesieni narodził się pierwszy polski kowen Chaos Craftu – kowen w świeżo powstałym na Zachodzie nurcie, łączącym misteryjny, głębię przeżywania i rodzinność Rzemiosła z praktycznością magii chaosu, jej nastawieniem na rezultat oraz wynoszeniem wiary i intencji ponad tradycyjne formy rytualne. Tak powstał kowen stworzony z ludzi, którzy od miesięcy czekali na inicjację w Wicca (ich trening zaczął się bowiem zaraz po mojej inicjacji na Arcykapłankę), a którzy z miesiąca na miesiąc coraz więcej pragnęli grupy, która się uformowała i nie przestawała rosnąć, a coraz mniej Wicca w wydaniu absolutnie nie reprezentującym całość, które jednak dane im było poznać.

Kowen Tenebrae Luminosae, oficjalnie powstały wraz z pierwszymi czterema inicjacjami, które wielkim wysiłkiem fizycznym i energetycznym, zostały przeprowadzone w ramach celebracji Jesiennej Równonocy, powoli rośnie i zaczyna rozkwitać pięknymi kwiatami coraz bardziej uśmiechniętych wiedźm i magów chaosu. Na jego czele, wolne od jakichkolwiek nakazów i zakazów, prowadzone jedynie intuicją i zdobytym do tej pory doświadczeniem, stanęłyśmy we dwie –  moja ukochana wiccańsko-chaocka siostra, jednym znana jako Driada, innym jako Sygin Noaide, i ja*. Nadające kierunek, lecz nie nakazujące, o głosie równym wszystkim pozostałym, w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami. Coraz pełniejsze, coraz szczęśliwsze, coraz bardziej spełnione dzięki dawaniu i możliwości uczenia się od innych.

Niech nasz kowen i polski Chaos Craft się rozwija i rośnie w siłę, która mnoży się, będąc dzielona! :-)

SMOK


Dla zainteresowanych Chaos Craftem (i czytających po angielsku):


                                            




* Aktualizacja do wpisu: 

W związku ze skomplikowaną sytuacją osobistą Driada ostatecznie zdecydowała się na wycofanie się ze współtworzenia kowenu Tenebrae Luminosae. Kowen nadal jednak działa i ma się bardzo dobrze :-) 
W pełni sobą, w pełni transparentni i szanujący wybory tych, których kochamy, nawet jeśli nie do końca je rozumiemy <3

* * *