piątek, 22 kwietnia 2016

POŻEGNANIE


Od dawna nie pisałam już stricte o wicca… i istnieje spora szansa na to, że już nie napiszę.

Nie dlatego, że wicca zniknęła z mojego życia, ale wręcz przeciwnie – ponieważ we mnie wrosła, zakorzeniła się, osiadła.

Nie czuję się źle z tym, co pisałam w przeszłości, ponieważ taka była moja potrzeba na tamten czas i mój sposób na wyrażenie siebie. Wszystko jednak się zmienia; człowiek, jego otoczenie, podejście do różnych spraw, emocje, kierunek, w którym pragnie podążać.

Moja podróż wiccańska trwa już niemal 8 lat. Długich, burzliwych, pełnych mocy i słabości lat. Droga ku inicjacji, pierwsze miesiące pierwszego stopnia, czas poza kowenem, powrót, prawdziwa podróż ku drugiemu stopniowi, wyświęcenie na arcykapłankę (wciąż nie mogę przyzwyczaić się do tego tytułu) i dalsze zgłębianie siebie.

Wcześniej lubiłam pisać o tym, co według mnie wpasowywało się w wicca. Teraz coraz częściej mam wrażenie, że o tym, co naprawdę w wicca istotne, nie da się pisać. Nie, nadal nie uważam, że pisanie o tym, o czym się da, jest złe, ani że dawanie innym pewnego obrazu wicca przynosi więcej szkody niż pożytku – każdy jest inny, a wicca ma tyle twarzy, że na pewnym poziomie każdy z obrazów jest w stu procentach prawdziwy.  Różni ludzie, w różnym wieku, z różnym doświadczeniem najzwyczajniej w świecie poszukują różnych rzeczy i rezonuje z nimi różny rodzaj przekazu. To, co jednych odrzuci, innych przyciągnie. To, co jednych zafascynuje, innych obrzydzi.     

Wicca jest niesamowitą religią; tak uważałam i nadal uważam. Zmienia ludzi – w ogromnej większości na lepsze, i chyba z czasem zmienia się również ona sama. Nigdy nie identyfikowałam się w pełni z historiami, które wokół niej się tworzą, coś mi nie pasowało, a teraz jakby zrozumiałam dlaczego. Historie są historiami, otoczki otoczkami, centrum natomiast znajduje się poza nimi i - jak często się o tym pisze, nie rozumiejąc w pełni, jak głęboko to stwierdzenie sięga – kryje się w doświadczeniu. To centrum nie jest wielkie, nie obejmuje wiele, jednocześnie obejmując wszystko. Dla mnie to centrum okazało się kryć w samym centrum wiccańskiego rytuału, o którym pisać nam nie wolno, i w rodzinie, której częścią byłam i – bez względu na przeszłe turbulencje – jestem i zawsze będę.

Tym chciałam się z Wami podzielić. Tak na koniec. I na początek J Jutro o świcie lecę do Anglii, do rodziny, by celebrować Beltane. Do Beltane jeszcze tydzień, wszystkim czytającym chciałabym jednak życzyć pięknego świętowania i pięknej pogody J

Ten blog już wkrótce przestanie istnieć, jeśli więc będziecie chcieli znaleźć mnie gdzieś w przyszłości, szukajcie na Wiccańskim Kręgu (stronie prowadzonej przez kowen, z którego pochodzę) lub na Poganach Wrocławskich – tam znajdziecie również informacje na temat organizowanych przeze mnie wydarzeń. A w razie chęci rozmowy, najlepiej skontaktować się ze mną przez maila: mojmira.wroc@gmail.com

Z wiccańskim pozdrowieniem

Love & Blessed Be!


Mojmira   

* * *

2 komentarze: