wtorek, 19 stycznia 2016

W KRĘGU WICCAŃSKICH CZAROWNIC: POUCZENIE BOGINI


Do wicca przyciągneło mnie kilka elementów. Przede wszystkim była to zgodność z moim własnym, wypracowanym na przełomie paru lat zbiorem założeń i przekonań, swoista chemia, jaką z miejsca poczułam, kiedy tylko poznałam pierwszych inicjowanych wiccan oraz powiew magii, jaki od nich napływał. Do tego było coś jeszcze, co szczególnie z czasem okazało się być bardzo istotne. [Z czasem, ponieważ moja historia poznania pierwszych wiccan, a następnie poproszenia o inicjację potoczyła się tak szybko, że niektóre sprawy wyszły dopiero w praniu.] Tym istotnym elementem była wizja rozwoju i poczucia, że to właśnie pośród wiccan i w wiccańskiej wizji świata, odnajdę idealną dla siebie możliwość podążania do przodu na swojej własnej duchowo-rozwojowej ścieżce. Jak miało się okazać, nie myliłam się, choć moje oczekiwania w kwestii formy nijak miały się do tego, czego doświadczyłam i jak to doświadczenie odbierałam…

Patrząc z perspektywy czasu widzę, że od swoich Arcykapłanów otrzymałam przede wszystkim twardy trening poznawania siebie, a jak  przynajmniej w teorii wszystkim wiadomo, to z tego właśnie miejsca powinno się zaczynać swoją wędrówkę, bez względu na to, o jakiej ścieżce mówimy. [I tak po prawdzie, tego miejsca już chyba nigdy nie powinno się opuszczać...] Otrzymałam to, czego najbardziej było mi potrzeba i w formie dla mnie najtrudniejszej, ale w końcu takiej, na jaką sama się zdecydowałam prosząc o naukę oraz inicjację, i oddając się w ręce tym, a nie innym Arcykapłanom. Wiedziałam przecież, że ta ścieżka może i przebiega przez piękne tereny, gdzie można uraczyć się wspaniałymi widokami, poczuć wiatr we włosach i ciepło słońca na skórze, jednak jest to ścieżka wąska i prowadząca głównie pod górę (lub stromo w dół…).

Kiedy mówi czy pisze się o Wicca, najczęściej wspomina się o Kole Roku, Bogach, strukturze rytuału czy inicjacjach. Temat codziennej praktyki skupionej wokół hasła „Poznaj siebie”, raczej niezauważalnej na pierwszy rzut oka, najczęściej jest zupełnie pomijany (ja sama w swojej książce nawet go nie liznęłam…). Z tej właśnie refleksji narodził się pomysł, by tą tematykę poruszyć i to nie w formie wykładu, ale właśnie w przestrzeni warsztatu.

W KRĘGU WICCAŃSKICH CZAROWNIC: POUCZENIE BOGINI to pierwszy z cyklu nieregularnych spotkań warsztat przeznaczony dla osób zainteresowanych doświadczeniem, co może oznaczać codzienna wiccańska praktyka*; osób zainteresowanych Wicca, wiccan eklektycznych czy – przynajmniej w tym wypadku – osób odnoszących się w swojej praktyce do „Pouczenia Bogini” autorstwa Doreen Valiente. Warsztaty będą całodniowe, a pierwszy z nich odbędzie się we Wrocławiu już za 3 tygodnie, w sobotę 6 lutego. Osoby zainteresowane zapraszam po więcej informacji na Facebooka, gdzie utworzyłam odpowiednie wydarzenie, lub proszę o zgłaszanie się do mnie na maila: mojmira.wroc@gmail.com

Do zobaczenia w kręgu wiccańskich czarownic! :-)

BB,
Mojmira



*Aby uniknąć nieporozumień, czuję się w obowiązku doprecyzować dwie sprawy, które odnoszą się do „doświadczania, co może oznaczać codzienna wiccańska praktyka”.
     Po pierwsze piszę „co może”, ponieważ wicca nie jest jednorodna. Jest wiele linii i jeszcze więcej kowenów, gdzie każdy posiada swój własny wypracowany system działania. To, czym ja mogę się podzielić, stanowi mieszankę tego, czego nauczyłam się od Starszych linii, w którą jestem inicjowana, oraz co sama w przeciągu lat wiccańskiej praktyki wypracowałam. Naturalnie w żaden sposób nie sięgam tu do wiccańskich tajemnic, a moim celem nie jest wprowadzenie osób nieinicjowanych w świat Wicca inicjacyjnej (takie działania, szczególnie w wypadku osób, które w przyszłości myślą o staraniu się o inicjację, nie są najlepszym pomysłem).
   Po drugie pisząc „codzienna wiccańska praktyka” mam na myśli przede wszystkim pracę rozwojową (zwiększanie samoświadomości), nie zaś działania najczęściej dostępne dla nieinicjowanych (oczywiście niczego im nie ujmując), jak omawianie sposobów poprowadzenia własnego „wiccańskiego” rytuału, praca z kolorami świec czy wykorzystanie w swojej praktyce tarota.

* * *

2 komentarze:

  1. Płynie od Ciebie duży zasób wiedzy, to bardzo dobrze, że troszczysz się o wszystkich tych, którzy jako zainteresowani, tudzież domorośli wiccanie, nie mają pojęcia o praktykach codziennych. Sprawiasz, że człowiek może się wreszcie dowiedzieć, poznawszy to wszystko, czy to właściwa jego droga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)
      Tak, doświadczenie wicca tradycyjnej jest o tyle trudne przed inicjacją, że najważniejsze elementy praktyki objęte są tajemnicą. A to ma i dobre i złe strony. Jako tą mniej pozytywną widzę fakt, że czasem dopiero po inicjacji dana osoba dowiaduje się, że to jednak nie dla niej, lub, odwrotnie, niektóre osoby rezygnują ze ścieżki wiccańskiej, ponieważ wydaje im się, że nie jest to coś dla nich, podczas gdy mylnie rozumieją to, czym faktycznie jest. Stąd moja motywacja, by w miarę możliwości przybliżyć wicca tym, którzy pragną ją poznać, nie przekraczając jednocześnie pewnej magicznej granicy :-)

      Usuń