czwartek, 28 stycznia 2016

ROK 2016 – rok totalnego wymiatania :-)


2016 - nowy rok, nowe wyzwania, nowe plany i marzenia do spełnienia! Nowa również perspektywa, kilka sporych zmian do wdrożenia, kilka podsumowań i kilka wspaniale zapowiadających się wydarzeń do ogłoszenia J

Ale zacznijmy od początku… J

Poprzedni rok zakończył się wręcz cudownie! Lasota udała się fantastycznie, pomimo strasznych mrozów, jakie zaskoczyły nas w okolicach Sylwestra. I choć właśnie przez temperaturę dużo poniżej zera zrezygnować musieliśmy z conocnych wariactw przy ognisku, a Rytuał Odrodzenia Słońca zaplanowany do przeprowadzenia pod gołym niebem, trzeba było ostatecznie odprawić w ogrzewanym pomieszczeniu, to jednak nawet 10 stopni na minusie nie powstrzymało naszych dzielnych mężczyzn przed udaniem się na karkołomną wyprawę po jemiołę dla swoich dam J Tak, humory dopisywały nam od początku do końca, z resztą co miały nie dopisywać, skoro 3 lasotowe dni i noce wypełnione zostały ciekawymi warsztatami, fascynującymi opowieściami, tanecznymi szaleństwami i ogromną ilością radości płynącej z ponownego spotkania w tak dużym i wspaniałym gronie J   

Tak zakończył się poprzedni rok, a jak rozpoczął się nowy?

W rok zawierający w swoich numerze moją przeukochaną 16-stkę weszłam z bardzo pozytywnym nastawieniem i tym przyjemnym mrowieniem w ciele sugerującym, że ten rok będzie niesamowity J Przez ostatnie 12 miesięcy pędziłam w końcu po sinusoidzie wzlotów i upadków, robienia i mówienia rzeczy bardzo mądrych i bardzo głupich, oczyszczania się z frustracji, gniewu, żalu i smutku, i napełniania tym, czego dla swojego życia pragnęłam, zapominałam o nim i na nowo wsłuchiwałam się w głos swojego ciała, zawalałam nadmiarem obowiązków, by już po kilku dniach i przebytym przeziębieniu powracać do praktyki kwadransów przyjemności (wg. Karo Akabal). Robiłam przecież wszystko, by wyjść z kolejnych kolein, które sobie utarłam, i przeprogramować umysł choć na tyle, bym względnie bezboleśnie mogła obrać nowy kierunek. Zadziwiającym więc było moje własne zdziwienie, że powrót  do norweskiej rzeczywistości (po zakończeniu Lasoty), okazał się być zupełnie inny niż teoretycznie planowałam, i że to moje ciało przejęło stery, a umysł – wyczuwając, że dzieje się coś wielkiego – postanowił dołożyć wysiłków, by dopomóc przemianie, która zaczęła się kształtować. [Pisząc to i myśląc o zadziwieniach, zadziwiam się ponownie, jakim cudem te ciągłe zmiany i ta szalona przejażdżka zwana moim życiem jeszcze mnie nie zmęczyły? Podobno jednak, kiedy pojawia się pytanie, automatycznie pojawia się również odpowiedź na nie, no i właśnie taka odpowiedź się we mnie pojawiła – przecież zmiana leży w mojej naturze J] Ciało przejęło więc stery, a mi dzięki temu Wszechświat ofiarował chwilowo sporo czasu i możliwości na prawdziwy odpoczynek, pełną integrację tego, co zadziało się we mnie podczas listopadowego treningu ISTY, a także na twórczą pracę nad swoją przyszłością, bo to tu dokonują się właśnie historyczne zwroty J Dzięki większej ilości wolnego czasu i pomimo trapiącego mnie braku dostatecznej ilości słońca, czuję, że wibruję, że żyję i że zaczynam prawdziwie wymiatać J Z resztą jak tu nie wibrować, kiedy otacza mnie taka ilość wspaniałych ludzi, a moje dni wypełniają się pięknymi energetycznymi wymianami J Jak prawdziwe jest powiedzenie, że stajemy się jak ludzie, którymi się otaczamy… a potem przyciągamy takich, jakimi sami się staliśmy J I tak w koło J


Tak więc w nowy rok weszłam z pozytywnym nastawieniem jeśli chodzi o moje własne projekty, ale również z przeczuciem, że będzie to bardzo dobry czas także ogólnie dla środowiska pogańskiego J I wszystko wskazuje na to, że tak właśnie się stanie J Jednym z dowodów na to jest chociażby ilość czekających nas w 2016 wydarzeń J Tutaj wymienię te, które wspieram, które współorganizuję lub które organizuję samodzielnie J

* * *
Już dzisiaj wieczorem ruszyły Wrocławskie Spotkania Asatryjskie, które odbywać się będą cyklicznie (pod koniec każdego miesiąca), a każde z nich poświęcone będzie innemu tematowi. Spotkania skierowane są przede wszystkim do osób młodych praktyką. Z dzisiejszego spotkania dostałam już informację, że udało się super i że to było to, czego pogański Wrocław potrzebował! J


 W ostatni weekend stycznia odbędzie się również pierwszy Pogański Wrocław - weekendowe wydarzenie nastawione na merytoryczną dyskusję na pogańskie tematy. Tematem pierwszego spotkania będą korzenie współczesnego pogaństwa, zwłaszcza pogańskiej duchowości.



W pierwszą sobotę lutego, również we Wrocławiu, odbędzie się natomiast pierwszy warsztat z cyklu „W Kręgu Wiccańskich Czarownic”. Jego tematem będzie Pouczenie Bogini w wersji stworzonej przez Doreen Valiente i nakierowane na zapoznanie się z elementami codziennej praktyki wiccańskiej.




Kolejne wydarzenie to organizowana przez Pogan Wrocławskich Ostara (18-20.03), na którą zapisy właśnie dzisiejszego wieczoru ruszyły. Zjazd zapowiada się wprost wspaniale i będzie miał miejsce w Górach Sowich, więc i miejscówka idealna!


Wydarzeniem dłuższym, bo aż pięciodniowym, i bogatszym w program będzie dalej druga edycja Luminatów, czyli Warsztatów Rzemiosła Magicznego. Luminaty, jak ostatnio, odbędą się na pięknej Farmie w Jaroszówce pod Legnicą, tym razem w pierwszym tygodniu sierpnia.


Kolejnym dłuższym wydarzeniem będzie Wiccanisko 2016, które już w tej chwili staje się piękną wakacyjną tradycją, i które w tym roku odbędzie się pod koniec sierpnia.


I na koniec wrześniowe Dni Wiedzy Pogańskiej, które odbędą się w Ponikwie (więcej informacji pojawi się w najbliższych miesiącach).

* * *
Tyle z pogańskich wydarzeń, choć jestem pewna, że wraz z mijającymi miesiącami, pojawi się ich jeszcze więcej J

Jak więc rozpoczął się dla mnie ten nowy rok? J 

Jeszcze lepiej niż zakończył poprzedni J I z radością i wewnętrzną pewnością mogę powiedzieć, że zapowiada się na rok niesamowity i pozytywnie szalony, choć również baaaaaardzo pracowity J 

Teraz, kiedy za pasem Imbolg, kiedy dni stają się na powrót coraz dłuższe, kiedy słońca coraz więcej, a energia w nas zaczyna coraz szybciej wibrować, życzę Wam i sobie, by ten rok przyniósł nam wszystko, co najlepsze; miłość, piękno, uśmiech, przyjemność, budujące relację i naukę w formie, jaka jest dla nas najlepsza J

Blessed Be!


* * *

wtorek, 19 stycznia 2016

W KRĘGU WICCAŃSKICH CZAROWNIC: POUCZENIE BOGINI


Do wicca przyciągneło mnie kilka elementów. Przede wszystkim była to zgodność z moim własnym, wypracowanym na przełomie paru lat zbiorem założeń i przekonań, swoista chemia, jaką z miejsca poczułam, kiedy tylko poznałam pierwszych inicjowanych wiccan oraz powiew magii, jaki od nich napływał. Do tego było coś jeszcze, co szczególnie z czasem okazało się być bardzo istotne. [Z czasem, ponieważ moja historia poznania pierwszych wiccan, a następnie poproszenia o inicjację potoczyła się tak szybko, że niektóre sprawy wyszły dopiero w praniu.] Tym istotnym elementem była wizja rozwoju i poczucia, że to właśnie pośród wiccan i w wiccańskiej wizji świata, odnajdę idealną dla siebie możliwość podążania do przodu na swojej własnej duchowo-rozwojowej ścieżce. Jak miało się okazać, nie myliłam się, choć moje oczekiwania w kwestii formy nijak miały się do tego, czego doświadczyłam i jak to doświadczenie odbierałam…

Patrząc z perspektywy czasu widzę, że od swoich Arcykapłanów otrzymałam przede wszystkim twardy trening poznawania siebie, a jak  przynajmniej w teorii wszystkim wiadomo, to z tego właśnie miejsca powinno się zaczynać swoją wędrówkę, bez względu na to, o jakiej ścieżce mówimy. [I tak po prawdzie, tego miejsca już chyba nigdy nie powinno się opuszczać...] Otrzymałam to, czego najbardziej było mi potrzeba i w formie dla mnie najtrudniejszej, ale w końcu takiej, na jaką sama się zdecydowałam prosząc o naukę oraz inicjację, i oddając się w ręce tym, a nie innym Arcykapłanom. Wiedziałam przecież, że ta ścieżka może i przebiega przez piękne tereny, gdzie można uraczyć się wspaniałymi widokami, poczuć wiatr we włosach i ciepło słońca na skórze, jednak jest to ścieżka wąska i prowadząca głównie pod górę (lub stromo w dół…).

Kiedy mówi czy pisze się o Wicca, najczęściej wspomina się o Kole Roku, Bogach, strukturze rytuału czy inicjacjach. Temat codziennej praktyki skupionej wokół hasła „Poznaj siebie”, raczej niezauważalnej na pierwszy rzut oka, najczęściej jest zupełnie pomijany (ja sama w swojej książce nawet go nie liznęłam…). Z tej właśnie refleksji narodził się pomysł, by tą tematykę poruszyć i to nie w formie wykładu, ale właśnie w przestrzeni warsztatu.

W KRĘGU WICCAŃSKICH CZAROWNIC: POUCZENIE BOGINI to pierwszy z cyklu nieregularnych spotkań warsztat przeznaczony dla osób zainteresowanych doświadczeniem, co może oznaczać codzienna wiccańska praktyka*; osób zainteresowanych Wicca, wiccan eklektycznych czy – przynajmniej w tym wypadku – osób odnoszących się w swojej praktyce do „Pouczenia Bogini” autorstwa Doreen Valiente. Warsztaty będą całodniowe, a pierwszy z nich odbędzie się we Wrocławiu już za 3 tygodnie, w sobotę 6 lutego. Osoby zainteresowane zapraszam po więcej informacji na Facebooka, gdzie utworzyłam odpowiednie wydarzenie, lub proszę o zgłaszanie się do mnie na maila: mojmira.wroc@gmail.com

Do zobaczenia w kręgu wiccańskich czarownic! :-)

BB,
Mojmira



*Aby uniknąć nieporozumień, czuję się w obowiązku doprecyzować dwie sprawy, które odnoszą się do „doświadczania, co może oznaczać codzienna wiccańska praktyka”.
     Po pierwsze piszę „co może”, ponieważ wicca nie jest jednorodna. Jest wiele linii i jeszcze więcej kowenów, gdzie każdy posiada swój własny wypracowany system działania. To, czym ja mogę się podzielić, stanowi mieszankę tego, czego nauczyłam się od Starszych linii, w którą jestem inicjowana, oraz co sama w przeciągu lat wiccańskiej praktyki wypracowałam. Naturalnie w żaden sposób nie sięgam tu do wiccańskich tajemnic, a moim celem nie jest wprowadzenie osób nieinicjowanych w świat Wicca inicjacyjnej (takie działania, szczególnie w wypadku osób, które w przyszłości myślą o staraniu się o inicjację, nie są najlepszym pomysłem).
   Po drugie pisząc „codzienna wiccańska praktyka” mam na myśli przede wszystkim pracę rozwojową (zwiększanie samoświadomości), nie zaś działania najczęściej dostępne dla nieinicjowanych (oczywiście niczego im nie ujmując), jak omawianie sposobów poprowadzenia własnego „wiccańskiego” rytuału, praca z kolorami świec czy wykorzystanie w swojej praktyce tarota.

* * *