sobota, 10 grudnia 2016

W POSZUKIWANIU WŁAŚCIWEGO IMIENIA

Wciąż nie mogę znaleźć dla siebie idealnej nazwy.

To chyba łatwe do zaobserwowania..?

Szukam, nazywam, wczuwam się w nową nazwę i zmieniam. Wciąż coś nie pasuje. Wciąż coś ogranicza. Mimo że wybieram z najszerszej w moim mniemaniu kategorii – kategorii ducha i energii.

Był czas, kiedy mówiłam o sobie katoliczka. Znalezienie tej nazwy było tak bardzo wyzwalające. Brakowało mi tego jako nastolatce. Przy tej nazwie pozostałam parę dobrych lat i tak, trudno było się z niej wyzwolić. Potem było wiele nazw w krótkim czasie. Niemal trzy lata intensywnych poszukiwań. Gnostyczka, ateistka, poszukująca. Dalej przyszła poganka i wiccanka. Poczucie, że trafiłam do domu. Tym razem wiele kolejnych lat i znowu pewien rodzaj zderzenia ze ścianą. A ja tak straszliwie nie lubię ścian zbudowanych ludzką ręką. Co innego w jaskini, co innego w wąwozie, ale te złożone z przekonań, wiar, obaw.. Nie, te nie są dla mnie.

Uzdrowicielka, tantryczka, tarocistka, nawet chaotka. Każda z tych nazw gdzieś mnie umiejscawia; w przestrzeni o sztucznych, choć nie zawsze jasnych granicach, pomiędzy ścianami zbudowanymi z pomysłów posiadających dłuższą lub krótszą historię. Każda, choć daje mi jakiś rodzaj rozpoznania, jest przedłużeniem, przyrostkiem, objaśnieniem dla mojego osobistego, mojmirycznego imienia, w jakiś sposób mnie ogranicza.

A ja?                                                                                           

A ja chyba pragnę być ograniczona jedynie do siebie - Bezimiennej Bogini w fizycznej postaci. Ostatecznie przecież objaśnienie każdy dołoży sobie sam. Objaśnienie zgodne nie z tym, gdzie i kim jestem ja, ale gdzie i kim jest on...

 

wtorek, 15 listopada 2016

CZY TYDZIEŃ MOŻE MIEĆ WIĘCEJ NIŻ 7 DNI... O wiccańskiej duchowości i chaockiej mentalności.


Są ludzie tacy, jak my, dla których naturalną ewolucją było odejście od form, które w swoich ramach znajdują miejsce na prawdziwszą prawdę, na „ja wiem lepiej”, „kiedy dojdziesz do mojego poziomu mądrości i doświadczenia, to zrozumiesz” czy „stul dziób, bo twój stopień nie pozwala ci wypowiadać swojego zdania”. Nie dlatego, że nie chcemy się uczyć, że przerażają nas autorytety (których poszukujemy, gdyż kochamy inspiracje) czy że uznajemy się za wszystkowiedzących. Dlatego, że głęboko wierzymy, iż w grupie, w której panuje równość, zrozumienie i życzliwość, a przede wszystkim autentyczna, a nie tylko wszem i wobec głoszone Miłość i Zaufanie, łatwiej eksplorować siebie i podążać i tak często niełatwą drogą doskonalenia siebie.

Chaos Craft nie jest dla baranków stąpających grzecznie (lub nie) za swoim pasterzem. Nie ma Arcykapłanów i Arcykapłanek, lecz mentorzy, za których wskazaniami można pójść lub nie. Nie ma ‘przykazań’, lecz zobowiązania, które podejmuje się dla siebie, z których jednak nikt poza samym zainteresowanym nie rozlicza. Jest przestrzeń na mówienie otwarcie o swoich odczuciach i przemyśleniach, i nawet jeśli ktoś w emocjach powie kilka dosadnych słów, nikt się o to nie obrusza – raz, że wszyscy jesteśmy ludźmi, dwa, że zasada Miłości i Zaufania sugeruje, by patrzeć z pozycji serca, zakładać dobre intencje oraz brać odpowiedzialność za własne reakcje (nawet te, które są reakcją na inne reakcje).   

Chaos Craft to mentalność magów chaosu i duchowość wiccańska. Korzystamy z misteryjnego dobra i pięknej rytualnej formy, jakie oferuje nam religia czarownic, jednak staramy się zachować zdrowy rozsądek, utrzymując z dala od siebie „religię” (z jej narzuconymi systemami, zakazami, nakazami i prawilnymi zachowaniami) od „czarownicy” (która sama dla siebie jest Mistrzynią i mając w poważaniu opinie innych, podąża drogą Woli, na której sukcesy i porażki są dla niej drogowskazami).

A więc… Czy dla wiedź/magów chaosu tydzień może mieć więcej niż 7 dni? Może. Ale w roku nadal pozostanie 8 sabatów do celebrowania :-)



sobota, 5 listopada 2016

Samhain 2016. O ‘pożegnaniu’ z tradycyjną Wicca i o pierwszym w Polsce kowenie CHAOS CRAFTU


Od kiedy ponad 8 lat temu poprosiłam o inicjację w tradycyjną Wicca, moim marzeniem było, by kiedyś, w przyszłości, stworzyć tradycyjny kowen z siedzibą we Wrocławiu. Nie po to, by go 'mieć' czy kogokolwiek szkolić (tym bardziej nauczać), ale by zgromadzić wokół siebie ludzi, z którymi tu, na miejscu, mogłabym praktykować; bez potrzeby wspaniałych, ale również czaso- i kasochłonnych wyjazdów do Anglii.

Z tym marzeniem nigdy się nie kryłam, bez względu na to czy praktykowałam w kowenie czy akurat miałam przerwę, czy byłam przed czy po inicjacji na Arcykapłankę, czy mieszkałam w Polsce czy w Norwegii, czy w środowisku kochano mnie bardziej czy mniej. Chciałam, by we Wrocławiu istniał tradycyjny kowen wiccański i by był z linii, z której sama pochodzę. Tą zawsze uważałam z resztą za przewspaniałą i nieporozumienia z niektórymi osobami w kowenie macierzystym - w mojej perspektywie przeważnie mało istotne dramy, które żyły jedynie dzięki ich nakręcaniu - nie były w stanie tegoż zdania zmienić. Nigdy nie kryłam też, że jak kilkoro imponujących mi nie-tylko-wiccan, zawsze chciałam na poważnie zajmować się magią, poznać ją dobrze jako narzędzie i jako narzędzie wykorzystywać w tworzeniu wymarzonego życia. I do tego dążyłam, starając się poznać tradycyjny przekaz, ale i poszukując uzupełnienia w miejscach, które zdawały się charakteryzować szerszą perspektywą i doświadczeniem ukazującym konkretne rezultaty.

Wicca to religia, religia hierarchiczna, i jak każda religia daje wolność jedynie w wyznaczonych odgórnie granicach. Czasem ‘górą’ są Arcykapłani, czasem są nią założyciele linii, a czasem grupa Arcykapłanek i Arcykapłanów uznawanych za starszyznę. Góra pozostaje jednak górą i wyjście z jej cienia zawsze oznacza zyskanie większej przestrzeni dla siebie, ale i większe narażenie siebie na potencjalne niebezpieczeństwa (…o krytyce z różnych stron nie wspominając).

Kilka lat i wiele spotkań z mądrymi ludźmi, z których wielu jest wiccanami, zajęło mi dopuszczenie do siebie myśli, że podążanie za swoimi wizjami, a co ważniejsze, za swoimi Najwyższymi Ideałami, oznacza brak porozumienia z ‘górą’, w której cieniu dojrzewałam. I że to jest absolutnie OK; że nie musimy się zgadzać i że nasze ścieżki nie muszą iść w tym samym kierunku. Początkowo nie widziałam w tym wielkiego problemu – w końcu jako Arcykapłanka miałam w teorii prawo założyć własny kowen, działać na własnych zasadach, pilnując oczywiście, by oprócz dodatkowych działań, tradycja została przekazana w nienaruszonej formie – czas jednak pokazał, że ‘w teorii’ ma tu kluczowe znaczenie. Otrzymałam drugi stopień, jednak inicjowanie ludzi nie było możliwe. W wypadku poproszenia o pomoc kogoś z poza linii zabrakłoby odpowiednich świadków zatwierdzających poprawny przebieg inicjacji, a w wypadku gdyby pomocy udzielił ktokolwiek z linii, pojawił się temat z góry zapowiedzianego oskarżenia o zdradę.

Pozostawała opcja walki o uznanie lub zastanowienie się, czy ważniejsza jest nazwa czy robienie tego, co i tak chciałam (chciałyśmy) robić – w tradycyjną Wicca włączyć poważną magiczną praktykę, znaną nam z praktyki chaockiej.

Tak tej jesieni narodził się pierwszy polski kowen Chaos Craftu – kowen w świeżo powstałym na Zachodzie nurcie, łączącym misteryjny, głębię przeżywania i rodzinność Rzemiosła z praktycznością magii chaosu, jej nastawieniem na rezultat oraz wynoszeniem wiary i intencji ponad tradycyjne formy rytualne. Tak powstał kowen stworzony z ludzi, którzy od miesięcy czekali na inicjację w Wicca (ich trening zaczął się bowiem zaraz po mojej inicjacji na Arcykapłankę), a którzy z miesiąca na miesiąc coraz więcej pragnęli grupy, która się uformowała i nie przestawała rosnąć, a coraz mniej Wicca w wydaniu absolutnie nie reprezentującym całość, które jednak dane im było poznać.

Kowen Tenebrae Luminosae, oficjalnie powstały wraz z pierwszymi czterema inicjacjami, które wielkim wysiłkiem fizycznym i energetycznym, zostały przeprowadzone w ramach celebracji Jesiennej Równonocy, powoli rośnie i zaczyna rozkwitać pięknymi kwiatami coraz bardziej uśmiechniętych wiedźm i magów chaosu. Na jego czele, wolne od jakichkolwiek nakazów i zakazów, prowadzone jedynie intuicją i zdobytym do tej pory doświadczeniem, stanęłyśmy we dwie –  moja ukochana wiccańsko-chaocka siostra, jednym znana jako Driada, innym jako Sygin Noaide, i ja*. Nadające kierunek, lecz nie nakazujące, o głosie równym wszystkim pozostałym, w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami. Coraz pełniejsze, coraz szczęśliwsze, coraz bardziej spełnione dzięki dawaniu i możliwości uczenia się od innych.

Niech nasz kowen i polski Chaos Craft się rozwija i rośnie w siłę, która mnoży się, będąc dzielona! :-)

SMOK


Dla zainteresowanych Chaos Craftem (i czytających po angielsku):


                                            




* Aktualizacja do wpisu: 

W związku ze skomplikowaną sytuacją osobistą Driada ostatecznie zdecydowała się na wycofanie się ze współtworzenia kowenu Tenebrae Luminosae. Kowen nadal jednak działa i ma się bardzo dobrze :-) 
W pełni sobą, w pełni transparentni i szanujący wybory tych, których kochamy, nawet jeśli nie do końca je rozumiemy <3

* * *

piątek, 29 kwietnia 2016

Foto-relacja z Luminatów 2015 i zaproszenie na Luminaty 2016!


Aby obejrzeć foto-relację z Luminatów 2015 i zaproszenie na Luminaty 2016
kliknij w ten link!


SZCZEGÓŁOWY PROGRAM WARSZTATÓW:

Wtorek (zaczynamy od kolacji):
Wprowadzenie do Luminatów
Podstawy magii - intencje vs przekonania (wykład z dyskusją)

Środa:
Nago w lesie - rytuał i magia wiccańska (wykład)
Wytwór umysłu czy prawdziwa podróż? Metoda pracy z pathworkingiem (warsztat - pathworking dotykający tematu żywiołów w wicca)
Magiczne zdobienie ciała (warsztat przygotowujący do rytuału)
RYTUAŁ: Lammas - celebracja święta Pierwszych Zbiorów

Czwartek:
Rogi w dłoń - wprowadzenie do rytuałów Asatru i magii skandynawskiej (wykład z dyskusją)
Droga do muzycznej medytacji, czyli jak powstaje magia (warsztat przygotowujący do rytuału)
Magia północy - rodzaje i praktyczne zastosowanie (warsztat przygotowujący do rytuału)
RYTUAŁ: Freyfaxi -  blot poświęcony bogowi płodności, Frejowi, z okazji święta plonów i pierwszych zbiorów.

Piątek:
W służbie bogom - rytuał i magia rodzimowiercza (wykład z dyskusją)
Drzewo Życia? Praca z energiami drzew (warsztat i rytuał)
W zapachu ukryte, w kadzidle zaklęte. Sztuka tworzenia kadzideł (warsztat przygotowujący do rytuału)
RYTUAŁ: Perunowe - rytuał na cześć Peruna

Sobota:
Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone - rytuał i magia chaocka (wykład z dyskusją)
Magia kręgów (coś dla pań i coś dla panów)
Po drugiej stronie króliczej nory. Techniki transowe (warsztat przygotowujący do rytuału)
RYTUAŁ: Rytuał cyrkuliański

Niedziela (zakończenie koło południa):
Zakończenie Luminatów



Więcej na temat warsztatów, warunków zakwaterowania i zapisów znajdziesz tutaj.

ZAPRASZAMY!!!


piątek, 22 kwietnia 2016

POŻEGNANIE


Od dawna nie pisałam już stricte o wicca… i istnieje spora szansa na to, że już nie napiszę.

Nie dlatego, że wicca zniknęła z mojego życia, ale wręcz przeciwnie – ponieważ we mnie wrosła, zakorzeniła się, osiadła.

Nie czuję się źle z tym, co pisałam w przeszłości, ponieważ taka była moja potrzeba na tamten czas i mój sposób na wyrażenie siebie. Wszystko jednak się zmienia; człowiek, jego otoczenie, podejście do różnych spraw, emocje, kierunek, w którym pragnie podążać.

Moja podróż wiccańska trwa już niemal 8 lat. Długich, burzliwych, pełnych mocy i słabości lat. Droga ku inicjacji, pierwsze miesiące pierwszego stopnia, czas poza kowenem, powrót, prawdziwa podróż ku drugiemu stopniowi, wyświęcenie na arcykapłankę (wciąż nie mogę przyzwyczaić się do tego tytułu) i dalsze zgłębianie siebie.

Wcześniej lubiłam pisać o tym, co według mnie wpasowywało się w wicca. Teraz coraz częściej mam wrażenie, że o tym, co naprawdę w wicca istotne, nie da się pisać. Nie, nadal nie uważam, że pisanie o tym, o czym się da, jest złe, ani że dawanie innym pewnego obrazu wicca przynosi więcej szkody niż pożytku – każdy jest inny, a wicca ma tyle twarzy, że na pewnym poziomie każdy z obrazów jest w stu procentach prawdziwy.  Różni ludzie, w różnym wieku, z różnym doświadczeniem najzwyczajniej w świecie poszukują różnych rzeczy i rezonuje z nimi różny rodzaj przekazu. To, co jednych odrzuci, innych przyciągnie. To, co jednych zafascynuje, innych obrzydzi.     

Wicca jest niesamowitą religią; tak uważałam i nadal uważam. Zmienia ludzi – w ogromnej większości na lepsze, i chyba z czasem zmienia się również ona sama. Nigdy nie identyfikowałam się w pełni z historiami, które wokół niej się tworzą, coś mi nie pasowało, a teraz jakby zrozumiałam dlaczego. Historie są historiami, otoczki otoczkami, centrum natomiast znajduje się poza nimi i - jak często się o tym pisze, nie rozumiejąc w pełni, jak głęboko to stwierdzenie sięga – kryje się w doświadczeniu. To centrum nie jest wielkie, nie obejmuje wiele, jednocześnie obejmując wszystko. Dla mnie to centrum okazało się kryć w samym centrum wiccańskiego rytuału, o którym pisać nam nie wolno, i w rodzinie, której częścią byłam i – bez względu na przeszłe turbulencje – jestem i zawsze będę.

Tym chciałam się z Wami podzielić. Tak na koniec. I na początek J Jutro o świcie lecę do Anglii, do rodziny, by celebrować Beltane. Do Beltane jeszcze tydzień, wszystkim czytającym chciałabym jednak życzyć pięknego świętowania i pięknej pogody J

Ten blog już wkrótce przestanie istnieć, jeśli więc będziecie chcieli znaleźć mnie gdzieś w przyszłości, szukajcie na Wiccańskim Kręgu (stronie prowadzonej przez kowen, z którego pochodzę) lub na Poganach Wrocławskich – tam znajdziecie również informacje na temat organizowanych przeze mnie wydarzeń. A w razie chęci rozmowy, najlepiej skontaktować się ze mną przez maila: mojmira.wroc@gmail.com

Z wiccańskim pozdrowieniem

Love & Blessed Be!


Mojmira   

* * *

poniedziałek, 1 lutego 2016

LUMINATY 2016 - ruszają zapisy! :-)


Luminaty to warsztaty rzemiosła magicznego. Nie są ściśle powiązane z żadną konkretną ścieżką magiczną czy pogańską, łącząc jednoczenie wszystkie ścieżki, którymi podążają ich uczestnicy. Założeniem stojącym za organizacją Luminatów było i jest tworzenie miejsca oraz czasowej przestrzeni dla spotkania ludzi, którzy w atmosferze wzajemnego szacunku i w miejscu położonym poza rozpędzonym światem, pragną wspólnie pracować z energią, wymieniać się wiedzą i doświadczeniem, celebrować przemiany w przyrodzie, a przy tym wszystkim wspaniale się bawić. 

Tematem przewodnim Luminatów w tym roku będzie „Magia pogańskich rytuałów” (w zeszłym były to „Podstawy magii”). W ciągu 5 dni trwania warsztatów będziemy więc mieć okazję zapoznać się z teorią oraz przeżyć rytuały z 4 różnych ścieżek (Wicca, Asatru, Wiara Rodzima, Magia Chaosu), sięgnąć do dwóch działów magii naturalnej (drzewa, kadzidła), zapoznać się z metodologią pathworkingów, a także popracować z tematem transu oraz ukierunkowywania energii. Podobnie jak w zeszłym roku, plan warsztatów - szczegóły poniżej - jest tworzony w taki sposób, by poszczególne warsztaty/wykłady były ze sobą powiązane i stanowiły przygotowanie do wieczornych bądź/i popołudniowych rytuałów. Zapewne dobrą wiadomością dla wielu będzie również, że ponieważ tegoroczne Luminaty to aż 5 pięknych i długich dni, tym razem będziemy mieć dużo więcej czasu na relaks, integrację i wysypianie się po nocnych szaleństwach wokół ogniska :-) 

GDZIE: Jaroszówka pod Legnicą, Farma Martynika

KIEDY: 2 -7 sierpnia 2016

OPCJE ZAKWATEROWANIA: na Farmie (opcja z łóżkiem i pościelą, karimatą bądź pod namiotem) lub w pobliskiej agroturystyce

ILOŚĆ MIEJSC: 40

WYŻYWIENIE: wegetariańskie

KOSZT:

Z noclegiem na Farmie:
- opcja z łóżkiem i pościelą (14 miejsc) – 545 zł./os.
- opcja z karimatą (6 miejsc) – 470 zł./os.
- nocleg pod namiotem – 445 zł./os.
Z noclegiem w agroturystyce (20 min. piechotą od Farmy): 570 zł./os.

ZAPISY: Wyłącznie pod adresem mailowym - mojmira.wroc@gmail.com

W treści maila zawrzyj, proszę, następujące informacje, które bardzo ułatwią mi pracę:
1) Jaką wybierasz opcję noclegu?
2) Jaką ewentualnie wybierasz opcję noclegu? (Jeśli wymieniona w punkcie 1. nie byłaby już dostępna)
3)Jeśli rezerwujesz miejsce dla więcej niż jednej osoby, a wybraną przez Ciebie opcją noclegową nie jest namiot lub karimata, napisz proszę czy łóżko może być dwuosobowe?

ZALICZKA (bezzwrotna, gwarantująca miejsce):
W wypadku rezerwacji miejsca na Farmie: 100 zł.
W wypadku rezerwacji miejsca w agroturystyce: 175 zł.

Zaliczkę należy wpłacić w przeciągu 7 dni od otrzymania maila będącego odpowiedzią na rezerwację. Po tygodniu zgłoszenie wygasa, a miejsce jest traktowane jako ponownie wolne.

Informacje o danych do przelewu otrzymasz w mailu odpowiadającym na Twoje zgłoszenie :-)

SZCZEGÓŁOWY PLAN WARSZTATÓW:

Wtorek (zaczynamy od kolacji):
Wprowadzenie do Luminatów
Podstawy magii - intencje vs przekonania (wykład z dyskusją)

Środa:
Nago w lesie - rytuał i magia wiccańska (wykład)
Wytwór umysłu czy prawdziwa podróż? Metoda pracy z pathworkingiem (warsztat - pathworking dotykający tematu żywiołów w wicca)
Magiczne zdobienie ciała (warsztat przygotowujący do rytuału)
RYTUAŁ: Lammas - celebracja święta Pierwszych Zbiorów

Czwartek:
Rogi w dłoń - wprowadzenie do rytuałów Asatru i magii skandynawskiej (wykład z dyskusją)
Droga do muzycznej medytacji, czyli jak powstaje magia (warsztat przygotowujący do rytuału)
Magia północy - rodzaje i praktyczne zastosowanie (warsztat przygotowujący do rytuału)
RYTUAŁ: Freyfaxi -  blot poświęcony bogowi płodności, Frejowi, z okazji święta plonów i pierwszych zbiorów.

Piątek:
W służbie bogom - rytuał i magia rodzimowiercza (wykład z dyskusją)
Drzewo Życia? Praca z energiami drzew (warsztat i rytuał)
W zapachu ukryte, w kadzidle zaklęte. Sztuka tworzenia kadzideł (warsztat przygotowujący do rytuału)
RYTUAŁ: Perunowe - rytuał na cześć Peruna

Sobota:
Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone - rytuał i magia chaocka (wykład z dyskusją)
Magia kręgów (coś dla pań i coś dla panów)
Po drugiej stronie króliczej nory. Techniki transowe (warsztat przygotowujący do rytuału)
RYTUAŁ: Rytuał cyrkuliański

Niedziela (zakończenie koło południa):
Zakończenie Luminatów



Wszystkich zainteresowanych magicznie zapraszam, życząc jednocześnie pięknych imbolgowych celebracji!

Niech się dzieje! :-) 



Ps. Wkrótce upubliczniony zostanie krótki filmik będący jednocześnie relacją z poprzednich Luminatów i zaproszeniem na tegoroczne :-)


* * *

czwartek, 28 stycznia 2016

ROK 2016 – rok totalnego wymiatania :-)


2016 - nowy rok, nowe wyzwania, nowe plany i marzenia do spełnienia! Nowa również perspektywa, kilka sporych zmian do wdrożenia, kilka podsumowań i kilka wspaniale zapowiadających się wydarzeń do ogłoszenia J

Ale zacznijmy od początku… J

Poprzedni rok zakończył się wręcz cudownie! Lasota udała się fantastycznie, pomimo strasznych mrozów, jakie zaskoczyły nas w okolicach Sylwestra. I choć właśnie przez temperaturę dużo poniżej zera zrezygnować musieliśmy z conocnych wariactw przy ognisku, a Rytuał Odrodzenia Słońca zaplanowany do przeprowadzenia pod gołym niebem, trzeba było ostatecznie odprawić w ogrzewanym pomieszczeniu, to jednak nawet 10 stopni na minusie nie powstrzymało naszych dzielnych mężczyzn przed udaniem się na karkołomną wyprawę po jemiołę dla swoich dam J Tak, humory dopisywały nam od początku do końca, z resztą co miały nie dopisywać, skoro 3 lasotowe dni i noce wypełnione zostały ciekawymi warsztatami, fascynującymi opowieściami, tanecznymi szaleństwami i ogromną ilością radości płynącej z ponownego spotkania w tak dużym i wspaniałym gronie J   

Tak zakończył się poprzedni rok, a jak rozpoczął się nowy?

W rok zawierający w swoich numerze moją przeukochaną 16-stkę weszłam z bardzo pozytywnym nastawieniem i tym przyjemnym mrowieniem w ciele sugerującym, że ten rok będzie niesamowity J Przez ostatnie 12 miesięcy pędziłam w końcu po sinusoidzie wzlotów i upadków, robienia i mówienia rzeczy bardzo mądrych i bardzo głupich, oczyszczania się z frustracji, gniewu, żalu i smutku, i napełniania tym, czego dla swojego życia pragnęłam, zapominałam o nim i na nowo wsłuchiwałam się w głos swojego ciała, zawalałam nadmiarem obowiązków, by już po kilku dniach i przebytym przeziębieniu powracać do praktyki kwadransów przyjemności (wg. Karo Akabal). Robiłam przecież wszystko, by wyjść z kolejnych kolein, które sobie utarłam, i przeprogramować umysł choć na tyle, bym względnie bezboleśnie mogła obrać nowy kierunek. Zadziwiającym więc było moje własne zdziwienie, że powrót  do norweskiej rzeczywistości (po zakończeniu Lasoty), okazał się być zupełnie inny niż teoretycznie planowałam, i że to moje ciało przejęło stery, a umysł – wyczuwając, że dzieje się coś wielkiego – postanowił dołożyć wysiłków, by dopomóc przemianie, która zaczęła się kształtować. [Pisząc to i myśląc o zadziwieniach, zadziwiam się ponownie, jakim cudem te ciągłe zmiany i ta szalona przejażdżka zwana moim życiem jeszcze mnie nie zmęczyły? Podobno jednak, kiedy pojawia się pytanie, automatycznie pojawia się również odpowiedź na nie, no i właśnie taka odpowiedź się we mnie pojawiła – przecież zmiana leży w mojej naturze J] Ciało przejęło więc stery, a mi dzięki temu Wszechświat ofiarował chwilowo sporo czasu i możliwości na prawdziwy odpoczynek, pełną integrację tego, co zadziało się we mnie podczas listopadowego treningu ISTY, a także na twórczą pracę nad swoją przyszłością, bo to tu dokonują się właśnie historyczne zwroty J Dzięki większej ilości wolnego czasu i pomimo trapiącego mnie braku dostatecznej ilości słońca, czuję, że wibruję, że żyję i że zaczynam prawdziwie wymiatać J Z resztą jak tu nie wibrować, kiedy otacza mnie taka ilość wspaniałych ludzi, a moje dni wypełniają się pięknymi energetycznymi wymianami J Jak prawdziwe jest powiedzenie, że stajemy się jak ludzie, którymi się otaczamy… a potem przyciągamy takich, jakimi sami się staliśmy J I tak w koło J


Tak więc w nowy rok weszłam z pozytywnym nastawieniem jeśli chodzi o moje własne projekty, ale również z przeczuciem, że będzie to bardzo dobry czas także ogólnie dla środowiska pogańskiego J I wszystko wskazuje na to, że tak właśnie się stanie J Jednym z dowodów na to jest chociażby ilość czekających nas w 2016 wydarzeń J Tutaj wymienię te, które wspieram, które współorganizuję lub które organizuję samodzielnie J

* * *
Już dzisiaj wieczorem ruszyły Wrocławskie Spotkania Asatryjskie, które odbywać się będą cyklicznie (pod koniec każdego miesiąca), a każde z nich poświęcone będzie innemu tematowi. Spotkania skierowane są przede wszystkim do osób młodych praktyką. Z dzisiejszego spotkania dostałam już informację, że udało się super i że to było to, czego pogański Wrocław potrzebował! J


 W ostatni weekend stycznia odbędzie się również pierwszy Pogański Wrocław - weekendowe wydarzenie nastawione na merytoryczną dyskusję na pogańskie tematy. Tematem pierwszego spotkania będą korzenie współczesnego pogaństwa, zwłaszcza pogańskiej duchowości.



W pierwszą sobotę lutego, również we Wrocławiu, odbędzie się natomiast pierwszy warsztat z cyklu „W Kręgu Wiccańskich Czarownic”. Jego tematem będzie Pouczenie Bogini w wersji stworzonej przez Doreen Valiente i nakierowane na zapoznanie się z elementami codziennej praktyki wiccańskiej.




Kolejne wydarzenie to organizowana przez Pogan Wrocławskich Ostara (18-20.03), na którą zapisy właśnie dzisiejszego wieczoru ruszyły. Zjazd zapowiada się wprost wspaniale i będzie miał miejsce w Górach Sowich, więc i miejscówka idealna!


Wydarzeniem dłuższym, bo aż pięciodniowym, i bogatszym w program będzie dalej druga edycja Luminatów, czyli Warsztatów Rzemiosła Magicznego. Luminaty, jak ostatnio, odbędą się na pięknej Farmie w Jaroszówce pod Legnicą, tym razem w pierwszym tygodniu sierpnia.


Kolejnym dłuższym wydarzeniem będzie Wiccanisko 2016, które już w tej chwili staje się piękną wakacyjną tradycją, i które w tym roku odbędzie się pod koniec sierpnia.


I na koniec wrześniowe Dni Wiedzy Pogańskiej, które odbędą się w Ponikwie (więcej informacji pojawi się w najbliższych miesiącach).

* * *
Tyle z pogańskich wydarzeń, choć jestem pewna, że wraz z mijającymi miesiącami, pojawi się ich jeszcze więcej J

Jak więc rozpoczął się dla mnie ten nowy rok? J 

Jeszcze lepiej niż zakończył poprzedni J I z radością i wewnętrzną pewnością mogę powiedzieć, że zapowiada się na rok niesamowity i pozytywnie szalony, choć również baaaaaardzo pracowity J 

Teraz, kiedy za pasem Imbolg, kiedy dni stają się na powrót coraz dłuższe, kiedy słońca coraz więcej, a energia w nas zaczyna coraz szybciej wibrować, życzę Wam i sobie, by ten rok przyniósł nam wszystko, co najlepsze; miłość, piękno, uśmiech, przyjemność, budujące relację i naukę w formie, jaka jest dla nas najlepsza J

Blessed Be!


* * *

wtorek, 19 stycznia 2016

W KRĘGU WICCAŃSKICH CZAROWNIC: POUCZENIE BOGINI


Do wicca przyciągneło mnie kilka elementów. Przede wszystkim była to zgodność z moim własnym, wypracowanym na przełomie paru lat zbiorem założeń i przekonań, swoista chemia, jaką z miejsca poczułam, kiedy tylko poznałam pierwszych inicjowanych wiccan oraz powiew magii, jaki od nich napływał. Do tego było coś jeszcze, co szczególnie z czasem okazało się być bardzo istotne. [Z czasem, ponieważ moja historia poznania pierwszych wiccan, a następnie poproszenia o inicjację potoczyła się tak szybko, że niektóre sprawy wyszły dopiero w praniu.] Tym istotnym elementem była wizja rozwoju i poczucia, że to właśnie pośród wiccan i w wiccańskiej wizji świata, odnajdę idealną dla siebie możliwość podążania do przodu na swojej własnej duchowo-rozwojowej ścieżce. Jak miało się okazać, nie myliłam się, choć moje oczekiwania w kwestii formy nijak miały się do tego, czego doświadczyłam i jak to doświadczenie odbierałam…

Patrząc z perspektywy czasu widzę, że od swoich Arcykapłanów otrzymałam przede wszystkim twardy trening poznawania siebie, a jak  przynajmniej w teorii wszystkim wiadomo, to z tego właśnie miejsca powinno się zaczynać swoją wędrówkę, bez względu na to, o jakiej ścieżce mówimy. [I tak po prawdzie, tego miejsca już chyba nigdy nie powinno się opuszczać...] Otrzymałam to, czego najbardziej było mi potrzeba i w formie dla mnie najtrudniejszej, ale w końcu takiej, na jaką sama się zdecydowałam prosząc o naukę oraz inicjację, i oddając się w ręce tym, a nie innym Arcykapłanom. Wiedziałam przecież, że ta ścieżka może i przebiega przez piękne tereny, gdzie można uraczyć się wspaniałymi widokami, poczuć wiatr we włosach i ciepło słońca na skórze, jednak jest to ścieżka wąska i prowadząca głównie pod górę (lub stromo w dół…).

Kiedy mówi czy pisze się o Wicca, najczęściej wspomina się o Kole Roku, Bogach, strukturze rytuału czy inicjacjach. Temat codziennej praktyki skupionej wokół hasła „Poznaj siebie”, raczej niezauważalnej na pierwszy rzut oka, najczęściej jest zupełnie pomijany (ja sama w swojej książce nawet go nie liznęłam…). Z tej właśnie refleksji narodził się pomysł, by tą tematykę poruszyć i to nie w formie wykładu, ale właśnie w przestrzeni warsztatu.

W KRĘGU WICCAŃSKICH CZAROWNIC: POUCZENIE BOGINI to pierwszy z cyklu nieregularnych spotkań warsztat przeznaczony dla osób zainteresowanych doświadczeniem, co może oznaczać codzienna wiccańska praktyka*; osób zainteresowanych Wicca, wiccan eklektycznych czy – przynajmniej w tym wypadku – osób odnoszących się w swojej praktyce do „Pouczenia Bogini” autorstwa Doreen Valiente. Warsztaty będą całodniowe, a pierwszy z nich odbędzie się we Wrocławiu już za 3 tygodnie, w sobotę 6 lutego. Osoby zainteresowane zapraszam po więcej informacji na Facebooka, gdzie utworzyłam odpowiednie wydarzenie, lub proszę o zgłaszanie się do mnie na maila: mojmira.wroc@gmail.com

Do zobaczenia w kręgu wiccańskich czarownic! :-)

BB,
Mojmira



*Aby uniknąć nieporozumień, czuję się w obowiązku doprecyzować dwie sprawy, które odnoszą się do „doświadczania, co może oznaczać codzienna wiccańska praktyka”.
     Po pierwsze piszę „co może”, ponieważ wicca nie jest jednorodna. Jest wiele linii i jeszcze więcej kowenów, gdzie każdy posiada swój własny wypracowany system działania. To, czym ja mogę się podzielić, stanowi mieszankę tego, czego nauczyłam się od Starszych linii, w którą jestem inicjowana, oraz co sama w przeciągu lat wiccańskiej praktyki wypracowałam. Naturalnie w żaden sposób nie sięgam tu do wiccańskich tajemnic, a moim celem nie jest wprowadzenie osób nieinicjowanych w świat Wicca inicjacyjnej (takie działania, szczególnie w wypadku osób, które w przyszłości myślą o staraniu się o inicjację, nie są najlepszym pomysłem).
   Po drugie pisząc „codzienna wiccańska praktyka” mam na myśli przede wszystkim pracę rozwojową (zwiększanie samoświadomości), nie zaś działania najczęściej dostępne dla nieinicjowanych (oczywiście niczego im nie ujmując), jak omawianie sposobów poprowadzenia własnego „wiccańskiego” rytuału, praca z kolorami świec czy wykorzystanie w swojej praktyce tarota.

* * *