środa, 14 października 2015

„KOCHANA, NIE DASZ RADY!” O ZBLIŻAJĄCYM SIĘ KOŃCU POGAŃSKIEGO ROKU, WĄTPLIWOŚCIACH I PRZEŁOMACH, NA KTÓRE NADSZEDŁ CZAS


Znany głos?

Mi bardzo znany. Słyszę go ostatnio w swojej głowie za każdym razem, kiedy tylko doświadczam lekkiego spadku nastroju. Bo kiedy człowiek jest zmęczony, przytłoczony lub zwyczajnie nie wie, o co mu chodzi, wtedy łatwiej przyatakować i wygrać pojedynek. A wygrana umysłu zaczyna się już wtedy, kiedy w sercu zasiane zostanie ziarno wątpliwości. Wystarczy jedno ziarenko, by pomiędzy nami a naszymi marzeniami powstała szklana ściana „chroniąca” nas przed ich spełnieniem.

Ciemna część roku z każdym dniem coraz bardziej zaznacza swoje panowanie i to widać nawet po kolorach, w które sama się ubieram. Czernie, szarości, w najlepszym wypadku pruski błękit... Kolory wycofania, pogranicza, ciemnej strony, ale i kolory siły, władzy i dominacji. Zwykle moja szafa zapełniała się rzeczami w tych właśnie kolorach, kiedy chciałam się wyciszyć lub schować. Tym razem jest nieco inaczej. Nie chowam się ani nie usuwam się w cień. Raczej koncentruję swoją energię i uwagę na celach, które sobie wyznaczyłam, poświęcając swój czas na pracę, składanie do kupy pomysłów, które na przełomie lat pojawiały się w mojej głowie i na tysiącach porozrzucanych w całym mieszkaniu karteczkach, a przede wszystkim domykam proces odcinania się od dawnego życia i otwarcia na to, co nadchodzi – na miotłę i czerwone obcasy ;-)

Nigdy nie lubiłam żyć według schematu. Próbowałam, dosyć długo, ale to zupełnie nie dla mnie. Mi służy wolność, choć nie jest ona łatwa i nie trudno przejść niezauważnie z jej poziomu na poziom wolnościowej iluzji. A jednak wolność jest moim żywiołem, najwyższą wartością, celem i drogą samą w sobie. Dlatego świadomie pozwalam dojść do głosu tym cichym podszeptom mojego umysłu, które mówią „nie dasz rady” i świadomie pozwalam sobie na pobudzenie związanych z nimi emocji. Na chwilę. Gdyż już moment później równie świadomie wybieram, że nie tą drogą chcę iść. Obserwuję, skąd te podszepty się biorą, w którym miejscu się rodzą i co tam jest do podreperowania, a następnie zmieniam tor. Wiem, ile jestem warta i wiem, jak wielka moc kryje się w moim wnętrzu – tak, to jest ta sama moc, która kryje się również w Twoim wnętrzu! Wiem też, że z tym wewnętrznym głosem zwątpienia mierzy się każdy, kto postanowia wprowadzić poważniejszą zmianę w swoim życiu i ta wiedza jest na swój sposób wspierająca. 

Już niedługo Samhain, koniec pogańskiego roku. Podczas spotkań z moją pogańską rodziną zaczynamy powoli robić podsumowania tego, co wydarzyło się w przeciagu ostatnich 10 miesięcy (licząc od Jule, gdyż czas pomiędzy Samhain a Jule widzimy jako okres przejściowy pozostający poza czasem). Dla mnie samej był to niesamowity rok! Głównie okazał się być poświęcony tematowi relacji – z rodziną, przyjaciółmi, poganami różnych ścieżek i samą sobą. Spotkałam ludzi, z którymi od lat nie miałam kontaktu, by móc pewne sprawy podomykać, by koło zatoczyło swój krąg. Innym podziękowałam za wspólną drogę i odeszłam, bo – choć odpuszczenie wiele mnie kosztowało – tylko dzięki temu mogłam pozostać w zgodzie z samą sobą i swoim szlakiem. Poznałam też wielu nowych, inspirujących ludzi, na poważnie zaczęłam tworzyć wrocławski kowen, przeżyłam kilka pięknych zauroczeń i wykonałam kilka skoków z mojego własnego klifu. Zostałam wyświęcona na wiccańską arcykapłankę, współorganizowałam warsztaty magiczne (Luminaty), które okazały się wielkim sukcesem i sama wzięłam udział w paru wydarzeniach, które pomogły mi uwolnić się od tego, co mnie pętało. W końcu stworzyłam również dokładny plan na to, co chcę robić w przyszłości i zaczęłam wcielać go w życie – skontaktowałam się z odpowiednimi ludźmi, zapisałam się na odpowiednie szkolenia, zaczęłam projektować swoją stronę internetową, skończyłam pisać książkę o jodze dla kobiet w ciąży i młodych matek, a dla postawienia kropki nad i oraz przypieczętowania wewnętrznej zmiany bardzo zewnętrznym czynem, postanowiłam oficjalnie zamienić swoje dwa długie imiona na jedno krótkie (dokładnie dwa dni temu otrzymałam odpowiedź z USC, że mój wniosek został rozpatrzony pozytywnie :-)).

Tak, to był piękny, szalony i bardzo znaczący rok :-) Idealny na rok, który z perspektywy czasu będę widziała jako pomost pomiędzy jednym życiem a drugim :-)


A jak wygląda Twoje podsumowanie tego powoli mijającego pogańskiego roku? Z czym udasz się na późno-jesienny odpoczynek, bo wciąż pragniesz, by kiedyś wykiełkowało, a co chcesz pozostawić za sobą, by w Jule zapłonąć zupełnie nowym świętym ogniem początków? Ile wolności jest w Tobie teraz, ile było jej na początku tego roku i ile było jej w chwilach, kiedy podejmowałaś/-eś decyzje; te ważniejsze i te mniej znaczące? Jak często w tym mijającym roku pozwalałaś/-łeś sobie na to, by wewnętrzny głos pełen wątpliwości udaremnił Twoje dążenie do spełnienia pragnień, jakie z entuzjazmem narodziły się w Twoim sercu? Ile razy poddałaś/-łeś się, bo tak było bezpieczniej, łatwiej, bo to nie wymagało takiego wysiłku?

Tyle pytań. Tyle odpowiedzi. Tyle możliwości, by odrzucić wątpliwości i zacząć wszystko od nowa lub kontynuować to, co już zaczęło przynosić plony J Lub zostać przy tym, co wygodne i bezpieczne J Ostatecznie to tylko Twój wybór i również ta opcja jest przecież jak najbardziej ok :-)


* * *



2 komentarze:

  1. Czytam i myśle o sobie, ile ja dzrwi pozamykałam, co zrozumiałam, czego nie ...:)
    Miałam czas w życiu swoim, kiedy to wszystko mówiło- nic z tego nie wyjdzie, a potem nastąpiło wielkie bum! i zmieniam. Część nie do przeskoczenia, ale staram się "płynąć", bo zbyt wiele energii straciłam na walkę z tym, co nieuniknione, niezależne ode mnie. Ogólnie pozytywnie, choc racjonalnie- nie ma sie co cieszyć, bo taka moja sytuacja, a nie inna;) Decyzja o odrzuceniu mięsa (na razie jeszcze ryby pożeram...), dała mi dodatkowego kopa. Brak mi tylko czasem Ludzi, wspólnoty. By móc się dzielić- doświadczeniem, dobrym słowem, działąć razem. U mnie środowisko zamknięte; nie ma chęci "wyjścia" do siebie. Może muszę poszukać gdzieś dalej...;)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co widzę, do Wrocławia nie masz za daleko, a tam Poganie Wrocławscy są, a jeszcze bliżej Ciebie, w Jaroszówce, zaczęliśmy warsztaty organizować :-)
      Poza tym gratuluję pozytywnego podejścia do życia i decyzji o odrzuceniu mięsa - wiem, że decyzja jest dużo łatwiejsza niż jej utrzymanie późniejsze, więc życzę Ci dużo samozaparcia :-))
      Pozdrawiam :-)

      Usuń