poniedziałek, 28 września 2015

Nadawanie znaczenia – narzędzie mocy.














Drogę przebiegł mi przed godziną czarny kot... Ale przebiegł ją z lewa na prawo, nie z prawa na lewo, a to robi różnicę, nie prawdaż?


Obudziłam się dzisiaj w świetnym nastroju, choć noc nie do końca przespana. Bo książyc w pełni, w baranie, tak blisko ziemi i jeszcze w zaćmieniu.
Był piękny, tajemniczy i krwawy. Spoglądałam na niego i czułam, jak budzą się we mnie instynkty, jak budzi się we mnie Ona. Czas magii, czas seksu, czas krwi. Aż żałuję, że nie przygotowałam się do tego jak należy... Choć z drugiej strony może i lepiej. Ten czas nie był czasem światła...

Istnieją takie zdarzenia, przedmioty, ludzie i słowa, które budzą... Pomagają nam stać się Rzeźbiarzami przez duże R. Coś w nas nadaje im znaczenie, które staje się katalizatorem dla naszej woli, które sprawia, że my przekształcamy się w wolę.
Czy to dobrze czy źle, że pozwalamy, by to, co zewnętrzne, wpływało na to, co wewnętrzne, skoro efekt jest zgodny z naszym pragnieniem? Czy to ważne, w którą stronę płynie fala manifestacji? I czy kierunek sam w sobie nie jest jedynie złudzeniem?



Nadawanie znaczenia – jedno z narzędzi mocy.




* * *

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz