piątek, 20 lutego 2015

TANTRYCZNA CELEBRACJA. Nów Księżyca w znaku Wodnika 19.02.2015


Wyszłam dziś do pracy bez makijażu, choć ubierając się, przejrzałam się w lustrze z jakieś sześć razy. Zorientowałam się dopiero w windzie, właściwie przez przypadek, i ku mojemu własnemu zdziwieniu, jedyną moją reakcją był szczery uśmiech wysłany w stronę lustrzanego odbicia. Przecież nawet nie widać różnicy i szef na pewno nic nie zauważy. Iskry w oczach, zaróżowione od wciąż buzującego w moim ciele podniecenia policzki... Czego chcieć więcej... Ach, ta wczorajsza noc J

Nocy poprzedniej, tej, kiedy nastąpiła kumulacja nowiu w Wodniku, dopaliłam swoją zieloną świeczkę – tę, o której wspominałam w poprzednim poście – i oddałam się przyjemności płynącej z poczucia ostatecznego uwolnienia od więzi, które od lat mnie „trzymały”. Nie było to nic bolesnego, bo czas, jak wiadomo, leczy rany, ale jednak blokującego przed pełnym rozwinięciem skrzydeł i wejściem w nowy etap. Teraz pozostanie mi wyniesienie gruzu i posprzątanie popiołów, ale na to mam jeszcze trochę czasu. Wszystko po kolei J

Tak więc to była poprzednia noc. Za to noc wczorajsza... mmmmm.... J (czy jak mówi mój dobry znajomy... grrrrr.... J) Totalny tantryczny odlot i piękne dopełnienie księżycowej, wodnikowo-rybnej celebracji J

Patrząc z boku poprostu tańczyliśmy, przytulaliśmy innych i siebie, patrzyliśmy sobie głęboko w oczy i w tańcu zatapialiśmy się w tych oczach i w ciałach swoich partnerów i partnerek, którzy co kilka minut się zmieniali. Tańczyliśmy, śmialiśmy się, krzyczeliśmy i płakaliśmy. Płynęliśmy, każdy w swojej własnej przestrzeni i w niesamowitej, seksualnej i zmysłowej łączności z ludźmi, którzy nas otaczali. To był wieczór tantrycznego tańca transowego i taneczny trans faktycznie nami zawładnął. Energia wznosiła się i opadała, a pomieszczenie przepełniało echo trzech wypowiedzianych na początku warsztatów słów, które miały stać się naszym mottem na ten wspólny czas: Seks, Miłość i Duch.

Dziś ta sama energia, która wczoraj została wprawiona w ruch, wciąż we mnie pulsuje i sprawia, że unoszę się kilka centumetrów nad ziemią J I ten stan przynosi momentami refleksje.... jak często zapominam, jak dobrze być może, zadowalając się tym, co jest, przyzwyczajając, by chodzić po ziemi lub przez nią brnąć, bo to jest normalne, bo tak się przyjęło, bo w pewnym sensie tak jest łatwiej. I dlatego wiem, że takie noce jak ta wczorajsza są mi bardzo potrzebne. Tak dla przypomnienia, że ekstaza, rozkosz, uniesienie, wszechogarniająca miłość, pełna akceptacja siebie i  poczucie prawdziwej wolności są w zasięgu mojej ręki J

* * *

Warsztaty, w których uczestniczyłam wczorajszej nocy to Tantryczny Taniec Transowy dla Mężczyzn i Kobiet prowadzony przez Saritę i Sutę (Tantra Trance Dance for Men and Women), którą miałam przyjemność poznać w zeszłym roku podczas II Festivalu Tantry i Seksualności.

Dr Mahasatvaa Ma Ananda Sarita jest słynną nauczycielką Tantry i autorką książki "Święta seksualność - Radość Tantry". Jest też założycielką Szkoły Tantra-Essence, powstałej w Wielkiej Brytanii, oferującej kursy uzdrawiania holistycznego oraz Tantry, zarówno dla singli, jak i par. Spędziła 26 lat w Indiach, pobierając nauki od mistyka Osho. Od 1990 roku naucza w Europie i innych częściach świata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz