poniedziałek, 23 lutego 2015

LUMINATY & WICCANISKO 2015

Luminaty i Wiccanisko to dwa osobne warsztaty, które jednak organizowane są w tym samym miejscu (Jaroszówka pod Legnicą) i odbywają się bezpośrednio jedne po drugich.  

Luminaty - Warsztaty Rzemiosła Magicznego (30.06-3.07) to warsztaty organizowane przez wiccanki tradycyjne, Mojmirę i Driadę, we współpracy z Poganami Wrocławskimi oraz Stowarzyszeniem Jera, i przeznaczone dla osób zainteresowanych ogólnopojętą praktyką magiczną.

Wiccanisko (3-5.07) to warsztaty organizowane przez Wiccański Krąg i skierowane przede wszystkim do osób zainteresowanych wicca. Gościem honorowym Wiccaniska będzie wiccaska arcykapanka, Agni Keeling.

Poniżej przedstawiamy Wam oba programy warsztatów, jak również ich koszt oraz zasady rezerwacji miejsc.



PROGRAM:


LUMINATY 
- Warsztaty Rzemiosła Magicznego 2015
(30 czerwca - 03 lipca)

WTOREK:
Rytuał otwierający
Chaos Craft - małżeństwo wicca i magii chaosu -  wykład z dyskusją
Ognisko zapoznawcze

ŚRODA:
Powitanie Słońca – spotkanie z wewnętrznym bóstwem - poranna joga dla chętnych
Ekstatyczne pozycje ciała – warsztat z wykładem (będący przygotowaniem do wieczornego rytuału)
Lepienie z gliny – warsztat (będący przygotowaniem do czwartkowego warsztatu/wykładu „Tworzenie myślokształtów” oraz czwartkowego rytuału) – dodatkowe 30 zł./os.
Magia słowa – warsztat z wykładem
Rytuał
Ognisko z opowieściami – Z życia wzięte

CZWARTEK:
Powitanie Słońca – spotkanie z wewnętrznym bóstwem - poranna joga dla chętnych
Taniec transowy w rytuale – warsztat z wykładem (będący przygotowaniem do wieczornego rytuału)
Biżuteria rytualna – warsztat będący przygotowaniem do wieczornego rytuału – dodatkowe 10 zł./os.
Tworzenie myślokształtów - warsztat z wykładem (będący przygotowaniem do wieczornego rytuału)
Rytuał
Ognisko z opowieściami – metody dywinacji

PIĄTEK:
Powitanie Słońca – spotkanie z wewnętrznym bóstwem - poranna joga dla chętnych
Kamienie węgielne magii - medytacja i koncentracja – warsztat z wykładem
Ciało eteryczne - praca z czakrami – warsztat z wykładem



WICCANISKO 2015
(3-5 lipca)
PIĄTEK:
▪ Rytuał otwierający
▪ Żywioły w wicca (WSG) – warsztat dla wszystkich
▪ Ognisko z opowieściami – Verm

SOBOTA:
▪ Powitanie Słońca – spotkanie z wewnętrznym bóstwem - poranna joga dla chętnych (nawiązująca do późniejszego wykładu Bogowie w wicca)
▪ do wyboru: Bogowie w wicca (WSG) – warsztat z wykładem / Pszczoły a wicca – wykład
▪ do wyboru: Inicjacje w wicca (WSG) – wykład / Wicca ateistyczna – dyskusja
▪ do wyboru: Energia i magia w wicca (WSG) – warsztat / Runy w magii postmodernistycznej – warsztat
▪ dla wszystkich: Magia w wicca – sigile - warsztat z wykładem (stanowiący przygotowanie do wieczornego rytuału)
▪ Przesilenie Letnie - rytuał
▪ Ognisko z opowieściami – Historia wicca (WSG)

NIEDZIELA:
▪ Powitanie Słońca – spotkanie z wewnętrznym bóstwem - poranna joga dla chętnych
▪ do wyboru: Wiccańskie Koło Roku (WSG) – wykład / Wicca a Hinduizm – wykład z dyskusją


▪ Rytuał zamykający


KOSZT:


Podana kwota zawiera nocleg, wyżywienie (3 posiłki wegetariańskie, do picia woda, kawa, herbata) oraz koszty dodatkowe (obsługa kuchenna w weekend; wino, kadzidła i świece na rytuały itp.).

Podana kwota nie zawiera ubezpieczenia. 


NOCLEGI (wliczone w ceny podane powyżej):

FARMA (dom, łącznie 19 miejsc w pokojach wieloosobowych)
▪ niższy standard (własne karimaty i śpiwory) - 8 miejsc
▪ wyższy standard  (z łóżkami i pościelą) – 11 miejsc

FARMA (podwórze)
▪ namiot – brak ograniczeń

AGROTURYSTYKA (20 min drogi piechotą od Farmy, łącznie 19 miejsc):
Budynek nr.1:
▪ pokój 2-osobowy (własna łazienka, dzielona kuchnia)
▪ pokój 4-osobowy (własna łazienka, dzielona kuchnia)
▪ pokój 3-osobowy (własna łazienka, dzielona kuchnia)
▪ pokój 3-osobowy (dzielona łazienka i kuchnia)
▪ pokój 4-osobowy (dzielona łazienka i kuchnia)
Budynek nr.2:
▪ pokój 1-osobowy
▪ pokój dwuosobowy (kominkowy)


REZERWACJA:

REZERWACJĘ UZNAJE SIĘ ZA DOKONANĄ dopiero w momencie otrzymania potwierdzenia wpłynięcia na nasze konto zaliczki za warsztaty. Zaliczka jest bezzwrotna i wynosi 20% kwoty wyliczonej na podstawie mailowego zgłoszenia (w wypadku wyboru noclegu w agroturystyce kwota jest nieco wyższa, jako że rezerwacja noclegu to niemal 50% ceny noclegu). 

Zgłoszenie takowe powinno zawierać następujące informacje:
1)      Na ile dni chcemy przyjechać i o jakiej porze planujemy przyjazd (w przybliżeniu; doba liczona jest od kolacji do kolacji)?
2)      Jaki wybieramy nocleg (namiot, na farmie z własną karimatą i śpiworem, na farmie z łóżkiem i pościelą, w agroturystyce)?
3)      Czy i w jakich warsztatach dodatkowo płatnych planujemy wziąć udział?

Zgłoszenia prosimy wysyłać na adres mailowy: mojmira.wroc@gmail.com

Po otrzymaniu zgłoszenia wyliczymy kwotę należności oraz wysokość zaliczki, które razem z danymi do przelewu prześlemy w mailu zwrotnym.

Termin wpłacania zaliczek to 31 marca 2015. Termin wpłynięcia pozostałej części kwoty to 31 maja 2015.


 UWAGA!!! Ilość miejsc ograniczona jest do 35!!!



* * *

piątek, 20 lutego 2015

TANTRYCZNA CELEBRACJA. Nów Księżyca w znaku Wodnika 19.02.2015


Wyszłam dziś do pracy bez makijażu, choć ubierając się, przejrzałam się w lustrze z jakieś sześć razy. Zorientowałam się dopiero w windzie, właściwie przez przypadek, i ku mojemu własnemu zdziwieniu, jedyną moją reakcją był szczery uśmiech wysłany w stronę lustrzanego odbicia. Przecież nawet nie widać różnicy i szef na pewno nic nie zauważy. Iskry w oczach, zaróżowione od wciąż buzującego w moim ciele podniecenia policzki... Czego chcieć więcej... Ach, ta wczorajsza noc J

Nocy poprzedniej, tej, kiedy nastąpiła kumulacja nowiu w Wodniku, dopaliłam swoją zieloną świeczkę – tę, o której wspominałam w poprzednim poście – i oddałam się przyjemności płynącej z poczucia ostatecznego uwolnienia od więzi, które od lat mnie „trzymały”. Nie było to nic bolesnego, bo czas, jak wiadomo, leczy rany, ale jednak blokującego przed pełnym rozwinięciem skrzydeł i wejściem w nowy etap. Teraz pozostanie mi wyniesienie gruzu i posprzątanie popiołów, ale na to mam jeszcze trochę czasu. Wszystko po kolei J

Tak więc to była poprzednia noc. Za to noc wczorajsza... mmmmm.... J (czy jak mówi mój dobry znajomy... grrrrr.... J) Totalny tantryczny odlot i piękne dopełnienie księżycowej, wodnikowo-rybnej celebracji J

Patrząc z boku poprostu tańczyliśmy, przytulaliśmy innych i siebie, patrzyliśmy sobie głęboko w oczy i w tańcu zatapialiśmy się w tych oczach i w ciałach swoich partnerów i partnerek, którzy co kilka minut się zmieniali. Tańczyliśmy, śmialiśmy się, krzyczeliśmy i płakaliśmy. Płynęliśmy, każdy w swojej własnej przestrzeni i w niesamowitej, seksualnej i zmysłowej łączności z ludźmi, którzy nas otaczali. To był wieczór tantrycznego tańca transowego i taneczny trans faktycznie nami zawładnął. Energia wznosiła się i opadała, a pomieszczenie przepełniało echo trzech wypowiedzianych na początku warsztatów słów, które miały stać się naszym mottem na ten wspólny czas: Seks, Miłość i Duch.

Dziś ta sama energia, która wczoraj została wprawiona w ruch, wciąż we mnie pulsuje i sprawia, że unoszę się kilka centumetrów nad ziemią J I ten stan przynosi momentami refleksje.... jak często zapominam, jak dobrze być może, zadowalając się tym, co jest, przyzwyczajając, by chodzić po ziemi lub przez nią brnąć, bo to jest normalne, bo tak się przyjęło, bo w pewnym sensie tak jest łatwiej. I dlatego wiem, że takie noce jak ta wczorajsza są mi bardzo potrzebne. Tak dla przypomnienia, że ekstaza, rozkosz, uniesienie, wszechogarniająca miłość, pełna akceptacja siebie i  poczucie prawdziwej wolności są w zasięgu mojej ręki J

* * *

Warsztaty, w których uczestniczyłam wczorajszej nocy to Tantryczny Taniec Transowy dla Mężczyzn i Kobiet prowadzony przez Saritę i Sutę (Tantra Trance Dance for Men and Women), którą miałam przyjemność poznać w zeszłym roku podczas II Festivalu Tantry i Seksualności.

Dr Mahasatvaa Ma Ananda Sarita jest słynną nauczycielką Tantry i autorką książki "Święta seksualność - Radość Tantry". Jest też założycielką Szkoły Tantra-Essence, powstałej w Wielkiej Brytanii, oferującej kursy uzdrawiania holistycznego oraz Tantry, zarówno dla singli, jak i par. Spędziła 26 lat w Indiach, pobierając nauki od mistyka Osho. Od 1990 roku naucza w Europie i innych częściach świata.

środa, 18 lutego 2015

KONIEC W POCZĄTKU, POCZĄTEK W KOŃCU. Nów Księżyca w znaku Wodnika 19.02.2015


Dziś w nocy kolejny nów w znaku Wodniku, tym razem zawieszony pomiędzy Wodnikiem i Rybami, niosący ze sobą (po raz kolejny!) tematy jak najbardziej dla mnie aktualne – te dotyczące „najwyższych Ideałów”, te odnoszące się do przyjaźni oraz współistnienia w grupie, a także te nawiązujące do przechodzenia ze starej, znanej mi już jakości, w nową. To czas końca zawartego w początku i początku zawartego w końcu.

Podobnie jak księżyc znajdzie się tej nocy na pograniczu dwóch magicznych znaków, tak i ja znajduję się obecnie w miejscu bardzo magicznym, na pograniczu, tam, gdzie kończy się jeden etap mojego życia a rozpoczyna następny. Z jednej strony widzę fantastyczną wizję przyszłości, wypełnioną spełnianiem marzeń i ludźmi, którzy są dla mnie ważni, którym ja ofiarowuję siebie, a oni – choć tego od nich nie oczekuję - nie pozostają mi dłużni. Z drugiej widzę jednak mniej przyjemną potrzebę zrobienia ostatecznego rachunku sumienia i pożegnania się z tym, co mi już nie służy, przerwania więzów, które od dawna jedynie wysysają ze mnie siły życiowe, i porzucenia ograniczeń, które sama na siebie nałożyłam. To jest ten punkt w moim wszechświecie, kiedy/gdzie wiele elementów nakłada się na siebie, czyniąc go pięknym, potężnym i magicznym, aczkolwiek jednocześnie dosyć trudnym. I tak ten wodnikowo-rybny nów księżyca jest jednym z tych elementów. Do tego dochodzi początek chińskiego roku Owcy/Kozy, który pewnie nieprzypadkowo pokrywa się z nowiem w Wodniku, a który ma być pomyślnym dla wszystkich aktywnych i kreatywnych ludzi, przynosząc spokój, życzliwość i ukierunkowanie na zgodę oraz wspólne budowanie zamiast na niszczącą walkę. Dodatkowo dwa dni temu ja sama weszłam w kolejny – 33 - rok swojego życia, rok, który dawno temu został przepowiedziany przez pewnego astrologa-wiccanina jako mój osobisty rok wejścia w dojrzałość. W tym roku światło dzienne mają też ujrzeć moje dwie książki, projekty, na którymi pracowałam od dawna – jedna o jodze (Somayog) dla kobiet w ciąży, druga o mojej drodze ku wicca, o wiccańskim świecie poinicjacyjnym i tym, co przyszło później – a już wkrótce, podczas Wiosennej Równonocy, czeka mnie wyświęcenie na arcykapłankę (oczywiście pod warunkiem, że uda mi się przejść przez przygotowane dla mnie testy i próby). Z drugiej strony ten rok już teraz jawi się jako czas pożegnań, jednak pożegnań o tyle przyjemnych, że dokonywanych w atmosferze zgody, zarówno tej zewnętrznej jak i tej wewnętrznej.  


I w związku z tymi właśnie pożegnaniami moim rytuałem na tę noc będzie dopalenie zielonej świecy, która symbolizuje uzdrowieńcze przerwanie pewnych niesłużących mi dłużej więzi, a która po raz pierwszy zapłonęła podczas rytuału odprawionego kilka dni temu w tej właśnie intencji. Niechaj intencja w niej ukryta zostanie dziś ostatecznie uwolniona, a przestrzeń pomiędzy przerwanymi relacjami wypełni się światłem zrozumienia i obustronnego przyzwolenia.

Wszystkim, którzy w podobny sposób postanowią posłużyć się mocą płynącą z jutrzejszego nowiu, życzę, by ta magiczna noc przyniosła im ukojenie w - może od dawna - drążącym ich dusze bólu oraz pewność, że każdy koniec stanowi jednocześnie początek czegoś nowego. Czasem najlepszą rzeczą, jaką możemy dać sobie i innym, to wolność od trzymających nas przy sobie więzi...


* * *

19.02.2015 (godz. 00:47) - nów księżyca w znaku Wodnika:

 „(...) nów pogranicza. Nów czasu przejścia, transformacji, przekraczania siebie. Nów dwoistości, kiedy dwie jakości są połączone. (…) Taki podwójny nów na początku i na końcu Wodnika jest jak klamra spinająca ten czas a zarazem go wyróżniająca. Niebo tak chciało, że wyróżnionym tematem będą wodnikowe wątki wolności wewnętrznej, zgody na swoją odmienność, przyjaźnie i grupy wsparcia, oraz te grupy, które już nas nie wspierają, bycie sobą wśród ludzi i bycie sobą z ludźmi, a także temat życiowej misji, powołania, wyższych celów, które chcemy zrealizować nie tylko dla siebie, ale też dla świata.” / Maria Moonset



wtorek, 3 lutego 2015

NIECH ŚWIAT USŁYSZY TWÓJ LWI RYK! :-D Pełnia Księżyca w znaku Lwa (4.02.2015)



Pełnia w znaku Lwa dopiero dzisiaj w nocy, choć wiele osób – włącznie ze mną samą - zdaje się być pod jej wpływem od kilku dobrych dni. Maria Moonset, z której bloga czerpię inspirację dla swoich medytacji, pisze, że jest ona dodatkowo wzmocniona przez Jowisza, który jeszcze bardziej podkręci już samego w sobie rozemocjowanego Lwa oraz związaną z nim potrzebę wyrażania siebie i doświadczania. I tak, ja właśnie czuję potrzebę wyrażania! :-)

Medytacja, jaką mam więc do zaproponowania na dzisiejszą noc, to nie siedzenie w ciszy i wizualizowanie, ale wczucie się w siebie, dostrzeżenie, na co mamy najwieksza ochotę, a następnie - w pełnej świadomości każdej upływajacej sekundy, w stuprocentowej uważnosci i obecności - wprowadzenie tego pragnienia w życie :-) Ja od kilku dni mam w głowie afrykańskie rytmy, bębny i ludzi, którzy z nimi pracują  a od rana myślę tylko o tańcu. Tak więc bezpośrednio po pracy wybieram się na zajęcia Streetdance, prowadzone przez Tomasa Talawę Prestø – instruktora tańców karaibskich :-) - na dowód czego w mojej torebce od chwili wyjścia z domu leżakują tenisowki :-) 

To będzie piękna celebracja pełni w Lwie, a jednocześnie sposób na dobre spożytkowanie energii, która od kilku dni wręcz mnie rozpiera :-) I tego życzę i Wam wszystkim! 

Udanej celebracji i niech świat usłyszy nasz lwi i płynący prosto z serca ryk :-D


* * *

04.02.2015 - pełnia księżyca w znaku Lwa:

„Pełnia w ognistym Lwie to czas spontanicznego działania, zabawy, szaleństw i odważnej samoekspresji. Rodzi się w nas potrzeba ryku i tylko od nas zależy na ile świadomie ją wyrazimy. Ryk Lwa oznacza potrzebę zamanifestowania swojej obecności, wywarcia odpowiedniego wrażenia i ukazania innym swej mocy. Kiedy jednak „ryczymy” bez wiary w siebie i bez kontaktu z samym sobą – ten manifest nikogo nie przekona. Prawdziwy ryk Lwa, to to co płynie prosto z serca bez dbania o to co pomyślą inni.” 

niedziela, 1 lutego 2015

UZDRAWIANIE RELACJI… Imbolg 2015


Za przygotowania do rytuału zabrałam się jak zwykle na ostatnią chwilę, a trochę rzeczy trzeba było zaplanować i zabrać. Ledwie napoczęta litrowa butelka pęknie zielonego, pistacjowego likieru prosto w Hiszpanii, rytualny kielich, białe i turkusowe świece, kadzielnica, muszla na wodę i buteleczka zawierająca przygtowaną już mieszankę wody i soli (o tej porze roku jeziora w Norwegii zupełnie zamarzają). Do tego kilka kartek papieru, zielone wstążki i coś do pisania, by odprawić odpowiednią magię, no i jakaś podstawka, by to wszystko nam nie zamokło na śniegu. Na koniec zostało już tylko kadzidło, które chciałam utrzeć na spokojnie. Trochę żywicy jako podstawa, samodzielnie ususzonego tymianku dla jego właściwości uzdrawiających oraz by dodać odwagi, dosyć sporo niedawno zakupionych, suszonych liści paczuli dla oczyszczenia i zrównoważenia emocji, oraz odrobina olejku lawendowego dla usunięcia obaw i przyciągnięcia pozytywnych wizji. Wszystko pachniało znakomicie, więc z satysfakcją zsypałam całość z moździerza do przygotowanego wcześniej słoiczka i ukoronowałam nim dosyć ciężki już plecak.   

Miejsce rytuału znałyśmy dobrze. Położone nad jeziorem, w odpowiedniej odległości od uczęszczanych nawet po zapadnięciu zmroku tras dla narciarzy, z dala od świateł miasta i jego dźwięków, było idealną miejscówką odnalezioną dawno temu przez moich przyjaciół. Dotarcie tam zajęło nam dobre 45 min, w tym ostatnie 15 spędziliśmy na przedzieraniu się przez siegąjące niemal do kolan hałdy śniegu. Iść trzeba było bardzo powoli i ostrożnie, ponieważ w ciemnościach trudno było ocenić czy przy kolejnym kroku zapadniemy się jedynie w śnieg czy wpadniemy w jakąś skalną szczelinę, któryh wcale tam nie brakowało. Narzekać jednak nie mogłyśmy, gdyż widok opatulonych białym puchem choinek, niebo, które w pewnych miejscach było wręcz pomagańczowe, tarcza niemal pełnego księżyca, która co jakiś czas wynurzała się zza chmur, zapach zimowego lasu i otaczająca nas magiczna aura przedrytualna sprawiała, że czułyśmy się fantastycznie.

Rytuał również udał się wspaniale. Przez cały czas jego trwania nikt nam nie przeszkodził, świece - pomimo pojawiającacyh się co jakiś czas silniejszych powiewów wiatru - nie gasły, a unoszący się wokół nas i pięknie pachnący dym kadzidła potwierdzał, że jego składniki zostały odpowiednio dobrane. Dzięki wysiłkowi fizycznemu związanemu z dotarciem na miejsce, przez większość czasu żadna z nas nie pomyślała nawet o panującym wokół mrozie, choć tym, co ogrzewało nas bardziej niż ciepło wygenerowane przez nasze ciała, był fakt, że byłyśmy tam razem, wraz z bogami i duchami miejsca współtworząc świętą przestrzeń i celebrując kolejny sabat w przyjaźni i szacunku wobec siebie. Wznosząc kielich i składając ofiary  wspominałyśmy przyjaciół i mówiłyśmy o łączących nas z nimi więzami. Posyłałyśmy w niebo modlitwy i śmiałyśmy się z zabawnych wspomnień czy z samych siebie, kiedy z ust nie płynęły dokładnie te słowa, których sobie życzyłyśmy. Wspominałyśmy też tych, z którymi relacje z jakiś powodów się nadszarpnęły, i to właśnie im poświęciłyśmy imbolgową magię. Wierząc, że nadzieja i czas – nawet po śmierci fizycznego ciała - na ich naprawienie jest zawsze, jeżeli tylko znajdą się dobre chęci. To była naprawdę dobra (przedimbolgowa) noc!

Imbolg to dla mnie przede wszystkim czas uzdrawiania i to uzdrawiania na wielu poziomach. Choć wciąż panuje zima, można już wyczuć różnicę poziomu życiowej energii i choć wieczorami nadal najprzyjemniej jest zakopać się w ciepły koc i zająć tym, co każdy lubi najbardziej, to jednak w głowie świtają już pomysły, by zacząć w ten czy inny sposób działać. Noworoczne postanowienia odnośnie większej aktywności fizycznej, zmiany diety czy pchnięcia do przodu projektów, które utknęły w martwym punkcie, mają lepsze pole by się urzeczywistnić, a my zaczynamy czuć w powietrzu obietnicę wiosny. Wiele spraw łatwiej jest nam też puścić. Stajemy się lżejsi (a jeśli nie, to jesteśmy na dobrej drodze, by tak się poczuć), a wraz z topniejącym śniegiem i w nas powoli topnieć zaczynają dawne urazy. Czujemy, że wkrótce nadejdzie czas, by w pełni rozwinąć skrzydła, a sprawy, które jeszcze kilka miesięcy temu sprawiały wrażenie niemożliwych do rozwiązania, już teraz - widzine z nieco innej perspektywy - wydają się tracić posmak sytuacji patowych. I choć nadal otacza nas śnieg, a ziemia skuta jest mrozem (lub pokryta topiącą się śnieżną mieszaniną już dawno nie białego puchu, kurzu i piasku, którym posypywano chodniki), to i one są nam czasem potrzebne, by zwyczajnie dać sobie czas na opadnięcie negatywnych emocji i pozwolić, by nasze serca wypełniły się tymi, które dla siebie świadomie wybierzemy.

Imbolg to dla mnie przede wszystkim czas uzdrawiania i dlatego jego właśnie życzę wszystkim od siebie. Niech ten czas przyniesie nam ukojenie starych ran, zmiękczenie serc i siłę do wyjścia naprzeciw tym, z którymi nasze relacje nie są w najlepszej formie, a przede wszystkim niech pomoże nam ugruntować się w „tu i teraz”, by – zamiast marnować czas na bierne oczekiwanie tego, co i tak nadejdzie - potrafić korzystać z tego, co oferuje nam teraźniejszość J  

 * * *

POMYSŁ NA IMBOGOWĄ MAGIĘ – UZDRAWIANIE RELACJI

Przygotuj sobie kartkę papieru i coś do pisania, oraz zieloną wstążkę o długości ok. 1 m. Przygotuj się do magii w sposób dla siebie najdogodniejszy; możesz zakreślić krąg i wezwać żywioły dla jego ochrony, możesz zapalić świecę, oczyścić się kadzidłem, a następnie poświęcić kilka minut na wyciszenie umysłu, lub zrobić to jeszcze inaczej. Najważniejsze, by stworzyć wokół siebie przestrzeń, w której będziesz w stanie odciąć się nieco od świata zewnętrznego i skupić na swoim wnętrzu. Następnie zegnij kartkę na pół i na jednej stronie napisz swoje imię, a na drugiej imię osoby, z którą pragniesz poprawić bądź naprawić swoją relację. Przerwij kartkę w miejscu zgięcia na znak, że wasza relacja nie (do końca) działa, ale również na znak przerwania sieci negatywnych emocji, które może wciąż was łączą (jeśli przerywanie kartki kojarzy ci się zbyt negatywnie, możesz to zrobić jeszcze zanim zapiszesz na niej wasze imiona). Następnie zakmnij oczy i skoncentruj się na związkach, jakie łączą cię z tą drugą osobą, na tym, co jest lub było w nich pozytywne i co pragniesz, by powróciło. Poświęć na to tyle czasu, ile potrzebujesz. Kiedy poczujesz, że nadeszła odpowiednia chwila, złóż obie kartki zapisanymi stronami ku sobie, wizualizując jednocześnie rozpoczęcie procesu uzdrawiania waszej relacji. Możesz również wyobrazić sobie sytuację, w której wszystko jest już dobrze, poczuć pozytywne emocje, wtopić się w nie i pozwolić zadziałać prawu przyciągania. Dalej złóż obie kartki w taki spoób, by powstał rulon, weź do ręki zieloną wstążeczkę i wciąż koncentrując się na tym samym, zacznij owijać nią rulon tak, by ostatecznie cały znalazł się pod zieloną wstążką. Na zakończenie jeszcze przez chwilę potrzymaj go w dłoniach, czując wdzięczność za rozpoczęty proces uzdrawiania. Rulon zatrzymaj w jakimś widocznym miejscu do środowej pełni, a nastęnie spal wraz ze wstążeczką, ostatecznie uwalniając magię.