wtorek, 20 stycznia 2015

WOLA (I ODPOWIEDZIALNOŚĆ) WOLNEGO WYBORU. Nów księżyca w znaku Wodnika (20.01.2015)



Pierwsza wiadomość, jaką jeszcze przez zaspane oczy odczytałam dziś rano na telefonie brzmiała mniej więcej następująco:

Co za masakra! Tamten jak się zbierał na spotkanie ze mną, to się zebrać nie mógł, a teraz pisze mi nagle, że po mnie przyjeżdża i wywozi gdzieś w nieznane.  Zaraz oszaleję! J
No tak. – pomyślałam i to samo odpisałam – Nów w Wodniku J

W tym miejscu powinna się dzisiaj znaleźć ładnie rozpisana medytacja na wspomniany nów księżyca. No ale jak wiadomo, domeną Wodnika nie jest struktura, podążanie za z góry określonym planem czy robienie czegoś, ponieważ wydaje się, że tak trzeba. Wodnik jest wolny i kocha łamać schematy, i sama jako Wodnik wiem, co mówię J

Jeszcze wczoraj podjęłam kilka prób zasiądnięcia do komputera i zmuszenia się do stworzenia medytacji, jednak każda z nich kończyła się fiaskiem. Moje myśli wirowały gdzieś tam w przestworzach i nawet jeśli przynosiły pewne pomysły, to były one na tyle chaotyczne, że nie potrafiłam przenieść ich na klawiaturę. Z resztą nawet z komunikacją międzyludzką nie szło mi najlepiej, na co dobrym przykładem była prośba skierowana do kumpeli, żeby z lodówki wyciągnęła kawałek żółtego serca do rozmrożenia. [Oddaloną w czasie, przestrzeni i nie tylko odpowiedzią na to było, że podczas takich nowiów my Wodniki mamy jeszcze większy słomiany zapas niż zwykle... J].

W końcu zaprzestałam prób i postanowiłam poddać się księżycowym energiom, obserwując jak nawet moje pozytywne powietrzne cechy nagle przeobrażają się w coś ciężko strawnego tak dla mnie samej jak i dla otoczenia. Ostatecznie przecież o to w tych celebracjach nowiów oraz pełni chodzi J By dostroić się do wibracji księżyca i wykorzystać dla lepszego poznania siebie lub dla magii skierowanej do świata zewnętrznego.

Dzisiaj nie będzie więc takiej medytacji, jakimi raczyłam Was podczas ostatnich kilku pełni i nowiów. Dzisiaj, kiedy będę miała na to ochotę, znajdę sobie wygodne miejsce i na chwilę zamknę oczy. I przyjrzę się sobie i swojemu życiu pod kątem tego, o czym na swoim blogu pisała Maria Moonset. Czy wszystko, co robię w moim życiu, postrzegam jako swój własny wybór? Czy są w nim obszary, które pragną wolności, wyjścia poza utarte ścieżki i narzucone zasady, w których moje wewnętrze krzyczy „nie chcę!”, a ja jednak się do czegoś zmuszam? Czy są we mnie miejsca, które czują się źle, ponieważ staram się zrzucić odpowiedzialność za własne wybory na innych, mówiąc „nie chcę, ale przecież muszę”? Raz jeszcze zapytam się siebie czym jest dla mnie Wola i Wybór? Dokąd podążam i jak ma wyglądać droga, którą pragnę iść? Kogo chcę mieć przy swoim boku?

Dzisiaj moją wolą jest, by usiąść sobie na kilka, może kilkanaście, a może kilkadziesiąt minut, i w całości oddać się temu, co zechce do mnie przyjść. A z każdym miesiącem, z każdą celebracją księżycowych czasów przychodzi coraz więcej i działa coraz namacalniej. I muszę się przyznać, że przynosi mi to niesamowitą przyjemność i radość, i chcę, by to zajmowało mój czas J Bez względu na to czy innym się to podoba czy nie, czy ma dla innych sens czy nie, czy jest to uznane za dojrzałą magię czy niewiccański niuejdż, i nawet czy za rok nie zmienię w tym temacie zdania J

Jeśli chcecie, dołączcie dziś do mnie w tej niestandardowej księżycowej medytacji! Jeśli nie chcecie... to absolutnie tego nie róbcie

BB

poniedziałek, 5 stycznia 2015

CZAS EMOCJONALNEGO UZDRAWIANIA. Pełnia księżyca w Znaku Raka (5.01.2015)


Medytacja do samodzielnego wykonania podczas dzisiejszej pełni.

Wyciszenie...

Znajdź wygodne i ciche miejsce, w którym nikt nie będzie Ci przeszkadzał. Przyjmij taką pozycję, która wydaje Ci się najwygodniejsza, siedząca bądź leżąca, w której będziesz w stanie pozostać przez kolejne kilkanaście minut bez potrzeby jej zmiany. Zamknij oczy i weź kilka głębszych oddechów. Wdychaj powietrze nosem, wypełniając najpierw przeponę, a dopiero później płuca; wydychaj ustami, wydając delikatny dźwięk jakby szumu morza, uwalniając powietrze najpierw z przepony, a dopiero w następnej kolejności z płuc. Poczuj jak z każdym wydechem Twoje ciało opuszczają wszelkie napięcia, a z każdym wdechem wypełnia je relaks i przyjemne uczucie ciężkości. Następnie powróć do swego naturalnego rytmu i głębokości oddychania.

Twoje ciało jest rozluźnione, a Ty czujesz się wygodnie i bezpiecznie. Jesteś świadoma/-y tego, co znajduje się wokół Ciebie, pomieszczenia, w którym się znajdujesz, przedmiotów, które są w Twoim otoczeniu, jednak Twoja uwaga skupiona jest wyłącznie na Twojej osobie, Twoim oddechu oraz odczuciu coraz większego relaksu.

No to w drogę...

Nagle oczami wyobraźni widzisz, jak pomieszczenie, w którym się znajdujesz, zmienia się. Znika dach, ukazując piękno rozgwieżdżonego nieba, nad którym góruje wspaniały księżyc w pełni, znikają wszystkie przedmioty i meble wokół Ciebie, a Ty odnajdujesz siebie siedzącą/-ego/leżącą/-cego w pustym pokoju o czterech czarnych ścianach, gdzie po środku każdej z nich znajdują się równie czarne, drewniane drzwi.

Przez chwilę wpatrujesz się w piękny księżyc nad Twoją głową, po czym podnosisz się z podłogi i zwracasz w stronę drzwi znajdujących sie po Twojej lewej stronie. Podchodzisz do nich i łapiesz za klamkę, jednak jeszcze ich nie otwierasz. Wiesz, że za drzwiami znajduje się kolejne pomieszczenie, także o czterech ścianach, jednak czujesz, że jest tam również coś jeszcze i że energia z niego płynąca jest zupełnie inna.

Otwierasz drzwi i wchodzisz do pomieszczenia, które się za nimi kryje. W pierwszym momencie masz wrażenie, ze znalazłaś/-eś się w saunie, gdyż z miejsca otoczyła Cię gęsta para, jednak już po chwili widzisz, że jesteś w pokoju o ścianach pokrytych zielono-niebieskimi mozaikami i o podłodze usianej stworzonymi z tych samych pięknych mozaik, niewielkimi basenami. Basenów jest cztery, każdy podświetlany od dołu, umiejscowione jeden za drugim, wszystkie o tej samej głębokości, z szerokimi schodami z przodu i z tyłu każdego z nich. To z tych basenów unosi się para wypełniająca całe pomieszczenie, która w połączeniu z delikatnym labradorytowym światłem sprawia, iż pomieszczenie wydaje się być jak nie z tego świata. 

Oczarowana/-y miejscem, rozglądasz się dookoła i po swojej lewej stronie, tuż pod ścianą, dostrzegasz małą drewnianą ławeczkę. Podchodzisz do niej, rozbierasz się i zostawiasz na niej swoje ubrania, po czym podchodzisz do schodów prowadzących do pierwszego basenu. Przez chwilę spoglądasz na delikatnie falującą wodę, po czym zaczynasz schodzić w dół. Woda jest przyjemnie ciepła, a Ciebie z każdą chwilą ogarnia coraz większa błogość. Stopniowo zanurzasz stopy, kostki, łydki, uda, biodra, brzuch, klatkę piersiową i szyję. Następnie - choć czujesz, że pod wodą w jakiś czarodziejski sposób nadal będziesz mogła/mógł swobodnie oddychać - bierzesz głęboki wdech i schodzisz o kolejne dwa stopnie, sięgając dna i zanurzając również głowę. Ze spokojem pozwalasz, by w Twoim umyśle zapanowała cisza, wytrzymując na wdechu tak długo jak tylko będzie to przyjemne. Następnie powoli wypuszczasz powietrze z płuc i przenosisz cała swoją uwagę na uczucia, które są w Tobie, szczególnie na te przykre, zepchnięte gdzieś tam głęboko, do Twoich osobistych podziemi Nie robisz nic więcej poza staniem się w pełni świadomą/-ym ich istnienia. Nie analizujesz, nie oceniasz, po prostu czujesz i nazywasz; trochę niczym obiektywny obserwator. Dajesz sobie tyle czasu, ile jest Ci potrzebne na rozpoznanie tego, co kryje się w Twoim sercu. To jest Basen Rozpoznania i Nazwania skrywanych emocji, które w końcu mogą dojść do głosu.

Kiedy jesteś gotowa/-y, powoli przesuwasz się po dnie do schodów, które pozwalają Ci wyjść na powierzchnię. 

Następnie podchodzisz do kolejnego basenu, schodzisz schodek po schodku zanurzając kolejne części ciała, by na końcu zaczerpnąć głęboki wdech i zanurzyć się zupełnie, osiągając dno drugiego basenu. To jest Basen Historii jaka kryje się za nazwanymi przez Ciebie emocjami. Gdzie się one narodziły? Co wydarzyło się w Twoim życiu, że mogły powstać? Dlaczego są skrywane? 
Ponownie pozostajesz w basenie tak długo jak tylko uważasz to za słuszne,  po czym powoli wychodzisz na powierzchnię, stając przed trzecim z basenów i powtarzając procedurę. Trzeci basen to Basen Potrzeb, jakie nie zostały zaspokojone i w związku z tym pojawiły się nazwane przez Ciebie emocje. Przypatrujesz się im i nazywasz je - najlepiej wypowiadając słowa nie tylko w myślach, ale również na głos - bez oceniania czy analizowania. 

Ostatni basen to Basen Uzdrawiania. W nim pozostajesz najdłużej, pozwalając sobie na wyrażenie rozpoznanych emocji w sposób, który czujesz (nie uważasz!!) za najodpowiedniejszy. Możesz je wykrzyczeć, wyśpiewać,  wytańczyć, wypływać lub zrobić to w jakikolwiek inny sposób, pozwalając jednocześnie, by moc wody pomogła oczyścić i uzdrowić istniejące w Twoim sercu rany, oraz by wypełniła Cię przebaczeniem i wdzięcznością. 

Powrót do tu i teraz...

Kiedy poczujesz się gotowa/-y wychodzisz z ostatniego basenu i wycierasz się wiszącym na ścianie białym ręcznikiem. Następnie, przechodząc wzdłuż basenów, powracasz do ławeczki, na której pozostawiłaś/-eś ubrania i ubierasz się. Dalej zwracasz się w stronę drzwi, które wprowadziły Cię do tego pokoju o zielono-niebieskich ścianach, podchodzisz do nich i powracasz do pokoju o czarnych ścianach, do miejsca, z którego zaczęła się ta podróż. Ponownie kładziesz się bądź siadasz na podłodze i nim zamkniesz oczy, spoglądasz raz jeszcze na niebo nad Twoją głową i na błyszczącą tarczę księżyca, czując wdzięczność za to, czego doświadczyłaś/-eś. Następnie zamykasz oczy i czujesz jak pomieszczenie o czarnych ścianach znika, a w jego miejsce pojawia się znany Tobie pokój. Czujesz swoje ciało siedzące bądź leżące, poruszasz palcami stóp i dłoni, a następnie, kiedy czujesz gotowość, otwierasz oczy.


* * *

05.01.2015 - pełnia księżyca w znaku Raka:

"(...) pełnia w Raku to czas kiedy szczególnie ważne jest uszanowanie i wyrażenie naszej emocjonalnej strony. Jeżeli nie zdecydujemy się świadomie na wsłuchanie się w to co czujemy, możemy w tym czasie doświadczyć zalewu emocji ze strony otoczenia lub niespodziewanie sami zareagujemy emocjonalnie bez większego powodu. To czas kiedy mogą dojść do głosu te uczucia, które do tej pory ukrywaliśmy lub negowaliśmy. Warto je uwolnić by oczyścić atmosferę, odnaleźć autentyczność i szczerość w ważnych dla nas relacjach i uwzględnić te potrzeby, które dotąd były pomijane."  
/Maria Moonset http://moonsetstory.blogspot.no/ 

                                                     * * *