czwartek, 13 listopada 2014

SPIESZMY SIĘ KOCHAĆ LUDZI...


Siedzę przed wielkim, pustym oknem zajmującym większość ściany mojego biura i wpatruję się w krople deszczu leniwie spływające po szybie. Dokładnie tak jak robiły to przedwczoraj i jeszcze dzień wcześniej, i jeszcze wcześniej, i za każdym razem, kiedy niebo zaciągało się ciężkimi chmurami. Niby nic się nie zmieniło... Świat nadal idzie do przodu, za oknem wciąż ten sam widok, z kaloryfera wydobywa się ten sam usypiający szum wody, a na biurku ta sama sterta papierów, która leżała tu tydzień temu. Niby nic się nie zmieniło, a zmieniło się tak dużo w małych wszechświatach wielu ludzi...

Dziś pogrzeb  mojej koleżanki. Osoby, której nie spotkałam zbyt wiele razy, ale która należała do tych ludzi, którzy z miejsca zapadają w serce i na zawsze już tam pozostają. Osoby na tyle bliskiej, by była na moim ślubie, skakała przez naszą zrękowinową miotłę i tańczyła na naszym weselu. Osoby, która ujmowała delikatnością, życzliwością i uśmiechem. Śliczna i bardzo młoda, od zaledwie kilku miesięcy mężatka, nie siedząca na tyłku i nie marudząca na złych polityków i złe polskie życie, ale faktycznie próbująca coś zmienić. Zginęła tragicznie w wypadku samochodowym zaledwie w pół godziny po tym, jak brała udział w akcji mającej na celu poprawę bezpieczeństwa na jednej z polskich dróg, niosąc szyld z napisem ‘Zbyt wiele nas tu ginie’. Los ma gorzkie poczucie humoru...

Jeszcze dwa tygodnie temu pisałam, że nie mam wielkiego doświadczenia ze śmiercią, a kiedy w samhainowym rytuale padały imiona bliskich nam osób, którzy ciałem nie są już z nami, ja nie miałam nikogo do dodania. Teraz już mam... Podobnie jak mam w sobie nieukierunkowany i nie do końca zdefiniowany żal, że odeszła od nas osoba, która jeszcze tyle mogła zrobić, przeżyć, doświadczyć. I to pytanie ‘dlaczego?’, dudniące bezgłośnie i wyciskające łzy, które w ten sam leniwy sposób, co krople deszczu po szybie, spływają teraz po moich policzkach.

Spieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą. Tak często nagle i niespodziewanie, tak często dużo za wcześnie..

Madziu, niech Bogini otuli Cię swoim ciepłym płaszczem, a Twoją rodzinę ukołysze, dając ukojenie w bólu, jaki stał się ich udziałem. Do zobaczenia po drugiej stronie! <3


2 komentarze:

  1. Smutne bardzo... Życie nie kończy się tutaj, prawda? Obie wiemy o tym doskonale. Ale mimo to, żal i tak chwyta za serce i coś czasem długo puścić nie chce. Niedawno odszedł znajomy, również nazbyt młodo. Śmierć nie zna się na kalendarzu.

    OdpowiedzUsuń