wtorek, 13 sierpnia 2013

Czarownice są piękne! *

- Nie rozmazałam się? – zapytała z uśmiechem, po czym - nie czekając na moją odpowiedź - przejrzała się kontrolnie w niewielkim lusterku, stanowiącym część kawiarnianej lady. - Bo wiesz, - dodała z nieukrywaną dumą - dziś zrobiłam sobie makijaż.

Chwilkę później na ladzie pojawiły się dwa orzeźwiające napoje, na które czekałyśmy, a my, wyszukawszy najprzyjemniejsze miejsca do siedzenia, z radością przystąpiłyśmy do ich konsumpcji oraz pogaduch o magii, twórczości, sensie życia i tych wszystkich ważnych i nieważnych rzeczach, które wydarzyły się od ostatniego spotkania. Dopiero wieczorem, kiedy powolnym krokiem wracałam do domu i w ciszy kontemplowałam przepięknie malujący się na ciemnobłękitnym niebie sierp księżyca, przypomniałam sobie o tych słowach wypowiedzianych przez moją przyjaciółkę-czarownicę i na myśl o nich oraz nasuwającej się jednocześnie refleksji uśmiechnęłam się sama do siebie.

Makijaż, o którym mowa, stanowił tak delikatne pociągnięcie rzęs tuszem, że trudno było je dostrzec i nie miało nic wspólnego z tapetą, jaką niektóre kobiety potrafią oblepić sobie twarz. Dodawał wyjątkowości, ale nie dzięki wprowadzeniu zmiany, a za sprawą podkreślenia tego, co już samo w sobie posiadało moc zniewalania i elektryzowania. Nie to, żeby niektóre z nas nie lubiły porządnie się pomalować (włączając w to body painting :-)) i wykorzystać dostępne na rynku kosmetyki, by zaskoczyć, zwrócić uwagę, skuteczniej oczarować, jednak nie robimy tego, by ukryć niedoskonałości, czy podleczyć kulejące poczucie własnej wartości, ale dla czystej przyjemności, zabawy i by pokazać, że jesteśmy piękne bez względu na to, w jakim procencie wpasowujemy się we współcześnie panujące kanony.

Bo czarownice są piękne! Fizycznie piękne! Są takie, ponieważ takimi się czują i ponieważ wiedzą, że tak jest. Takimi się widzą, a dzięki temu ich piękno dostrzegają również inni. Niektóre lubią się dobrze ubrać i nałożyć mocniejszy makijaż, inne nie przykładają wagi do markowych ciuchów i zasad dobierania kolorów, a jednak i od jednych i od drugich bije ten sam blask, który sprawia, że to, co mają na sobie ostatecznie nie ma znaczenia. Czarownice są piękne, ponieważ chcą i ponieważ znają swoją prawdziwą, boską, naturę. Wiedzą, że o ducha należy dbać z taką samą starannością jak o ciało, jego świątynię, i że jedno nierozłącznie wiąże się z drugim. Czarownice przybierają się w uśmiech i blask w oczach, od których młodnieje skóra i wygładzają zmarszczki, nakładają balsamy z pozytywnego nastawienia do życia, które z osobistego słownika eliminują słowo cellulit, a do tego posiadają wiedzę na temat zdrowego stylu życia i odpowiednią rezerwę w stosunku do tych, którym zazdrość wykrzywia twarze, a na język nasuwa złośliwości.

A co w tym wszystkim najważniejsze i po co była ta cała pisanina… Z moich obserwacji wynika, że czarownica nie jest piękna, ponieważ najpierw stała się czarownicą. Ona staje się czarownicą, ponieważ najpierw potrafiła stać się piękna. 


* Czarownicami są oczywiście zarówno kobiety, jak i mężczyźni, ale natchnienie tak mnie poniosło, że wyszło bardziej o kobietach i dla kobiet :-)

* * *

1 komentarz:

  1. "(...) czarownica nie jest piękna, ponieważ najpierw stała się czarownicą. Ona staje się czarownicą, ponieważ najpierw potrafiła stać się piękna. "

    -Dobitne, i jakże prawdziwe :)

    OdpowiedzUsuń