sobota, 14 stycznia 2012

Wiedźma na szlaku



Kilka dni, trochę siedzenia nad grafiką no i w końcu jest. Nowe zakładki, nowa wizja bloga, ale co najważniejsze, nowa nazwa, która dla czytającego ma być swoistym streszczeniem i wprowadzeniem w to, czym jest mój świat - nieustanną oraz pełną magii wędrówką w poszukiwaniu wiedzy i spełnienia, tak w sensie duchowym, jak i w tym bardzo fizycznym. Wędrówką, w której wiccańska ścieżka jest jedną, ale nie jedyną z dróg, którymi podążam.

"Wiedźma na szlaku" to tytuł, który wyłonił się w efekcie posamhainowo-julowych przemyśleń i idących z nimi w parze prób ponownego zdefiniowania siebie. Kim jestem w moich własnych oczach? Jaka jest definicja mnie samej? Są to pytania, które już od kilku lat zadaję sobie w tym jesienno-zimowym okresie i z zainteresowaniem obserwuję zmiany zachodzące nie tyle w wykorzystywanych określeniach, ile w kolejności, w jakiej je umieszczam. Kiedy zakładałam tego bloga na pierwszym miejscu stało "wiccanka tradycyjna", ponieważ wydawało mi się jednoznacznym, co ten termin ze sobą niesie.  Dodatkowo zwyczajnie lubiłam określanie siebie tym mianem. Trochę z dumy, że zostałam inicjowana w tradycyjną wicca, więc było się czym pochwalić, trochę z pychy, że  łatwo przyszło mi się coś, do czego większość zainteresowanych miała i nadal ma poważnie utrudniony dostęp, a trochę dlatego, że zachłysnęłam się i całkowicie wsiąkłam w wiccański świat, w którym było mi tak dobrze i z którym bardzo chciałam się identyfikować. Odsunęłam więc nieco w cień kilka ważnych aspektów siebie, by móc sprostać oczekiwaniom osób, które chciały we mnie widzieć przede wszystkim wiccankę i które nie zawsze przyjaznym okiem spoglądały nawet na te zupełnie nie związane z religią, a jednocześnie bardzo dobrze wpasowujące się w wicca, obszary moich zainteresowań i rozwoju. Ja natomiast od zawsze podążałam wieloma ścieżkami; ścieżkami, które łącząc się, przeplatając i uzupełniając prowadzą mnie ku poznaniu, ku lepszemu zrozumieniu samej siebie oraz otaczającego mnie świata, ku nauce, jak cieszyć się z każdego dnia, jak kochać siebie, swoje ciało i swoje wnętrze, i jak żyć w równowadze.  

"Wiedźma na szlaku" to tytuł, który ma sugerować, że to, o czym chcę tu pisać może, ale nie musi być związane z wicca i może, ale nie musi być oceniane przez pryzmat wicca. Jestem wiccanką, ale w stylu i podejściu do życia jestem również joginką i tantryczką, uzdrowicielką i tarocistką. I o tym wszystkim pragnę tu pisać. O codziennych refleksjach, o pracy z ludźmi, o pasji miłości, o magii życia i oczywiście o mojej kochanej wicca :-) 

2 komentarze:

  1. Z tego co slyszalem zeby sie nazywac joginem trzeba cwiczyc ladnych kilka lat i byc co najmniej nauczycielem jak nie mistrzem:)
    Pawel

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja przygoda z jogą trwa już kilka lat i choć mistrzem jogi nie jestem, to jestem jej nauczycielem :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń