niedziela, 10 października 2010

 
Jesień Mabonowa 
Mabonowa jesień. W Polsce złota, tu w Norwegii złoto-rubinowa, mieniąca się pełnią radości i bogactwa na tle często nadal błękitnego nieba. Dostojna, choć nie nazbyt poważna, budząca przejmującym chłodem poranków i usypiająca wcześnie zapadającym zmrokiem, a jednak wciąż pozwalająca nacieszyć się ciepłymi promieniami słabnącego z dnia na dzień słońca.


Bogini coraz rzadziej widziana jest między ludźmi i przy biesiadnych stołach. Prędzej ujrzeć ją można przechadzającą się samotnie między rozśpiewanymi kolorem drzewami lub o zmierzchu skuloną nad brzegami jezior i wpatrzoną w unoszące się nad wodami mgły. Zapada się powoli w wewnętrzną ciszę, oczekując narodzin rosnącego w jej łonie Boga. Czasem popłakuje deszczowymi łzami nad zabitym w lammasową noc kochankiem, czasem przyłącza się w tańcu do pląsających po cyklamenowych kwiatach wrzosu promieni słońca, z radością wyglądając jego ponownych narodzin.


Mabonowa jesień. Czas na powolne wyhamowanie życiowego tempa, czas na adorację.  


  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz