poniedziałek, 30 sierpnia 2010

 
Pokora i Szacunek – nie-tylko-wiccańskie 
słowa mocy.

    W przeszłości słyszałam: „Bracia i siostry! Nauczcie się pokory!” i zatopione niby od niechcenia w potoku nadchodzących słów: „Ukorzcie się i idźcie za nami, albowiem to nam objawiona została jedyna prawdziwa droga”. Teraz – niczym w scenie z horroru – dobiega mnie jakby znajome echo: „Kochani! Nauczcie się szacunku!” i rozpływające się w atmosferze niezgodności słów z obserwowanym obrazem: „Gdybyście tylko potrafili wzbić się ponad pełen dumy młodzieńczy bunt i wziąć przykład z nas, doskonałych wiedzą oraz doświadczeniem!”.  

    Pokora i szacunek. Magiczne słowa, których sposób wykorzystania – choć wydawało się to być zupełnie nierealnym – połączył na moich oczach dwa tak odległe od siebie światy. Pokora i szacunek. Słowa owianie mgłą tajemnicy, złączone ze sobą niczym syjamskie bliźnięta, upiorne wieloznacznością, dopasowujące się niczym kameleon do każdej sytuacji, postrach myślących „zbyt” samodzielnie i błogosławieństwo dla baranków poszukujących pasterza miast nauczyciela.  Pokora i szacunek. Słowa, które można podpiąć pod wszystko, odpowiednio rozdmuchać, słowa powtarzane czasem aż do znudzenia, którymi w zależności od potrzeby można zaatakować niczym asatryjskim gungnirem, dając niewielkie szanse na obronę… Szczególnie tym, którzy są zbyt niegodni lub zbyt niedoświadczeni, by w ogóle wiedzieć, o czym mowa, a tym bardziej się do tego ustosunkować. I wreszcie: pokora i szacunek. Słowa, które choć czasem znienawidzone bezsilnością, są jednocześnie wiccańskim prawem. Prawem pięknym w swej podniosłości oraz prostocie, i prawem potężnym w swym potencjale czynienia dobra. Oczywiście pod warunkiem, że jego zrozumienie i sposób posługiwania się nim wypływa z nie mniej ważnego prawa wiccańskiej miłości i zaufania, nie zaś z braku pewności siebie i pielęgnowanych kompleksów.

    Czym więc są – przynajmniej z założenia - wiccańskie pokora i szacunek oraz w czym tkwi ich moc?

    Wiccańska pokora to świadomość własnej niedoskonałości, świadomość potrzeby ciągłego rozwoju i niekończącej się drogi, która nie zakłada jednak ślepego i bezrefleksyjnego podążania za samozwańczymi autorytetami. Wiccański szacunek to uznanie względem drugiej osoby, ale uznanie, które nie powstaje automatycznie, które można tak zyskać, jak i stracić, uznanie, którego nie da się nakazać ani sztucznie w kimś stworzyć. Wiccańska pokora to nie poczucie zastraszenia i przyjmowanie pod presją czyjegoś sposobu myślenia jako swojego, a wiccański szacunek to nie siedzenie z buzią na kłódkę i niemoc wyrażenia własnego zdania.  Pokora i szacunek to postawa, która powinna nas charakteryzować, a jednocześnie być siłą popychającą każdego dnia o te kilka kroków do przodu, siłą, która powinna nas łączyć i sprawiać, że jako wiccanie jesteśmy jedną wielką rodziną. Nie w teorii, ale w oczach niezależnych obserwatorów.

    Wśród inicjowanych czarownic mówi się, że szacunek należy się każdemu, ale przede wszystkim swoim arcykapłanom. I tak być powinno! Zakładając bowiem własny kowen, arcykapłani biorą na siebie ciężar, którego pewnie nikt nie będzie w stanie pojąć, dopóki sam takowego zadania się nie podejmie. Poczucie szacunku musi jednak działać w obie strony i przez obie strony musi być regularnie pielęgnowane. Inna sprawa, że nie da się wzbudzać, a tym bardziej nauczać szacunku względem siebie, samemu go nie posiadając. W wicca mówi się także, że czarownica – z natury prędzej zbyt pewna siebie niż odwrotnie – powinna wiedzieć, czym jest pokora i dać się od czasu do czasu poprowadzić, szczególnie na początku swojej wiedźmiej „kariery”. I to również się zgadza! Wybierając sobie kowen, oddajemy się niejako w ręce swoich arcykapłanów, których zadaniem jest czasem kopnąć nas w tyłek, jeśli zbyt zachłyśniemy się swoją nową rolą. Nie zmienia to jednak faktu, że to właśnie oni powinni w miarę możliwości świecić przykładem i nie wymagać od swoich podopiecznych postaw, których sami nie reprezentują.

    Podsumowując. Pokora i szacunek to swoiste słowa mocy, których użycie może narobić tyle samo dobrego, jak i złego, bez względu na religię czy ścieżkę, w kontekście której się je „wykorzystuje”. Obyśmy więc mieli świadomość ich wielkiego potencjału i z ostrożnością się nimi posługiwali, nabierając jednocześnie dystansu wobec tych, którzy zbyt często nimi szastają. Obyśmy też każdego dnia potrafili budzić się z poczuciem zdrowej pokory, która motywować nas będzie do ciągłego doskonalenia się, a każdej nocy kłaść się spać z poczuciem szacunku względem siebie samych, podążających niestrudzenie za własnymi ideałami i w zgodzie z własnym sumieniem.

    Blessed Be!  :-)

4 komentarze:

  1. co niektóre części brzmią leworęcznie - co mnie bardzo cieszy ;-D
    widzę też, że dodałaś linka do Loży i Kręgu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Linka dodałam, bo jest super :-), ale jeśli zabrzmiałam leworęcznie to pewnie tylko dlatego, że moja wicca jest również nieco lewa ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie strasznie mocno, ale momentami - kiedy było Ci blisko do kpiny z pokory wobec autorytetu - to troszkę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba pseudo-autorytetów ;-)

    OdpowiedzUsuń