niedziela, 5 lutego 2017

KOWEN TO LUDZIE


Kowen to przede wszystkim ludzie. Nie nauka, nie przekazywanie wiedzy, ale ludzie i ich rozkwit.

Jak dobrać odpowiednich ludzi?

Chyba się nie da.

Oni dobierają się sami. Naturalnie. Organicznie.

Są tacy, którzy przychodzą, bo coś ich przyciąga, ale potem znikają zanim jeszcze dojdą do inicjacji czy nawet nie wypełniając żadnej z instrukcji treningowych. Nie pasują i czują to.  

Nikt nie chce czuć się gorszy, a jednak są tacy, którzy chcą się podciągnąć i tacy, którzy chcą tylko czerpać, a tak nie w każdym kowenie tak się da. [U nas albo się podciągasz i masz coś do zaoferowania od siebie albo odpadasz. Organicznie.]

Jeśli ktoś odchodzi już po inicjacji, to raczej jest to kwestia niedoinformowania, zawiedzenia. [Naturalnie nie mówię tu o przypadkach, gdzie powody odejścia nie mają nic wspólnego z funkcjonowaniem kowenu.] Kiedy najpierw masz pokazywane i mówione jedno, a potem wyłazi szydło z worka. Albo kiedy pewne rzeczy przed inicjacją są pomijane w nadziei, że kiedy już do niej dojdze, człowiek będzie na tyle otwarty i nastawiony w odpowiednim kierunku, że zaakceptuje obecny stan rzeczy. Jak w temacie nagości i fizycznego kontaktu, który jest dużo szerszy niż mogłoby się wydawać. [To, że nie dochodzi do orgii - co niektórzy lubią podkreślać - nie oznacza również, że nie ma elementów, które mocno mogą wychodzić poza sferę komfortu i granice wielu, nawet tych o otwartych umysłach.]


Kowen to fascynujący twór.

W linii, z której pochodzę i tą, którą tworzę, bardzo rodzinny. Przyglądałam się nam w ostatni weekend, podczas którego świętowaliśmy Imbolg, czy Maślenicę, jak nazywamy to święto w naszej grupie, poszukując słowiańskich odniesień. Nam jako kowenowi i nam jako całości poszerzonej o część osób, które wciąż są na treningu przedinicjacyjnym. Tak różni pod względem poglądów w wielu sprawach, a jednocześnie połączeni przez wspólne podejście do spraw magii i celu, do jakiego podążamy.

To podejście do magii wydało mi się kluczowe. Jak bardzo wierzysz we własną moc twórczą? Jak bardzo wierzysz w hasła, które głosisz? Doskonała Miłość i Zaufanie. Prawo Trójpowrotu, na którym – jeśli odpowiednio się wgłębić – wszystko bazuje.

Patrząc na prawdziwie szczęśliwych, śmiejących się i rozprawiających o tym, co dla nich ważne, ludzi, starałam się przypomnieć sobie tych, którzy tak daleko nie zaszli.

Magia.

Niemal wszyscy zrezygnowali tak naprawdę ze względu na kwestię magii. Wszystko inne, co zostało powiedziane czy wyekstraktowane jako powód, było tak naprawdę wtórne. Magia, podejście do niej, kwestia tworzenia, kwestia własnej mocy, zdolność wyznaczania celów, wysokich i szerokich, i otwarcia się na ich manifestację. Niby proste, niby oczywiste dla każdego, kto pragnie zajmować się magią, głębiej wejść w siebie, pogaństwo i kontakt z bogami, a jednak okazujące się być wyzwaniem, które może przytłoczyć i przerosnąć.    


Wczoraj wieczorem odprawiliśmy zamknięty rytuał.

Był imponujący! Nie ze względu na to, czego sama kiedyś się nauczyłam – bo jeśli chodzi o energetykę najważniejszych elementów był lepszy niż większość, w których brałam udział do czasu odejścia z kowenu macierzystego - ale właśnie ze względu na ludzi. Odpowiednich, dobranych, otwartych, odważnych, rezygnujących z wygody przeciętności dla zdobywania nie zawsze łatwych szczytów. Ludzi, o których składzie zadecydowały nie tyle ich prośby o trening i inicjację, i nie tyle moje własne decyzje w sprawie tego, kogo przyjąć, a kogo odrzucić, ale naturalny proces i zaufanie Wyższej Sile, że wszystko idzie w najlepszym możliwym kierunku.

W klimacie Imbolgu/Maślenicy, która już za nami i Pełni Księżyca w znaku Lwa, której kumulacja  nastąpi 11 lutego o 01:32 (w nocy z piątku na sobotę)! Za Miłość, Zaufanie, Szczerość i Wolność!

BB & SMOK!